Przewodniczący rosyjskiej Dumy: Obozy zagłady powstały w Polsce nieprzypadkowo

Wtorek, 14 stycznia 2020 (12:27)

Przewodniczący rosyjskiej Dumy Wiaczesław Wołodin stwierdził, że obozy zagłady w Polsce zbudowano "nieprzypadkowo". Jego zdaniem wiązało się to z "przedwojenną atmosferą" i stanowiskiem polskich władz przed II wojną światową. To kolejne kłamliwe oskarżenia rosyjskich polityków kierowanych wobec Polski.

Wołodin na otwarciu posiedzenia Dumy Państwowej powiedział, że nazistowskie Niemcy eksterminowały w Polsce ponad trzy miliony Żydów.

I to nie przypadek, ponieważ to w Polsce utworzono setki obozów koncentracyjnych i obozów zagłady, w których zabijano Żydów, Słowian i jeńców wojennych innych narodowości. Było to w dużej mierze ułatwione przez przedwojenną atmosferę w Polsce oraz pozycję władz tego kraju, która podsycała nastroje antysemickie w społeczeństwie i utorowała drogę do późniejszego ludobójstwa, Holokaustu, dlatego polski rząd musi przeprosić Żydów i cały świat - mówił przewodniczący Dumy.

Polityk wspomniał także o danych rosyjskiego ministerstwa obrony dotyczących strat Armii Czerwonej podczas "wyzwalania Polski". Stwierdził, że w akcji brało udział ponad 3 miliony żołnierzy i oficerów radzieckich, z czego zginęło prawie pół miliona. Jego zdaniem kosztowało to biliony dzisiejszych rubli.

Przywódcy współczesnej Polski, zanim się wypowiedzą, powinni wiedzieć, za jaką cenę została zdobyta wolność polskiego narodu. Kosztem pół miliona zabitych żołnierzy i oficerów radzieckich. I wielu innych zmarło w wyniku odniesionych ran - mówił Wołodin.

Ofensywa czołowych rosyjskich polityków

To kolejna tego typu wypowiedź Wołodina, który w grudniu także oskarżał Polskę o współpracę z nazistowskimi Niemcami. Wzywał wówczas polski rząd do przeproszenia za wywołanie II wojny światowej. 

Przed świętami Bożego Narodzenia prezydent Rosji Władimir Putin skrytykował wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Putin wyraził m.in. ocenę, że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 roku. Mówił też o wykorzystywaniu przez Polskę układu z Monachium do realizacji roszczeń terytorialnych dotyczących Zaolzia. Przekonywał też, że we wrześniu 1939 r. Armia Czerwona w Brześciu nie walczyła z Polakami i w tym kontekście "niczego Polsce Związek Radziecki w istocie nie odbierał".

Dodatkowo Putin stwierdził, że Polska planowała z Niemcami przeprowadzenie Holokaustu. Putin powoływał się tu na słowa Józefa Lipskiego, ambasadora Polski w Berlinie, który rozmawiał o "rozwiązaniu kwestii żydowskiej" z przedstawicielami III Rzeszy. Nie były to jednak "negocjacje", jak twierdzi prezydent Rosji, ale prywatna opinia dyplomaty, z której nic nie wynikło. 

Polska uchwała potępiająca słowa Rosjan

Sejm przyjął na początku stycznia uchwałę, w której potępił "prowokacyjne i niezgodne z prawdą wypowiedzi przedstawicieli najwyższych władz Federacji Rosyjskiej próbujących obciążać Polskę odpowiedzialnością za wybuch II wojny światowej".

W dokumencie, przyjętym przez aklamację posłowie wskazali, że "wielkości narodu oraz stosunków między państwami nie można budować na kłamstwie i fałszowaniu historii, dlatego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej jest zobowiązany przypomnieć, że do wybuchu II wojny światowej doprowadziły dwa ówczesne mocarstwa totalitarne: hitlerowskie Niemcy i stalinowski Związek Sowiecki".

Władze rosyjskie od lat próbują zmyć z kart historii swojego kraju sojusz sowietów z nazistami. Starają się pomijać pakt Ribbentrop-Mołotow, w wyniku którego Niemcy i ZSRR podzieliły pomiędzy siebie Europę Wschodnią, a akcentują koniec wojny, gdy Armia Czerwona - sprzymierzona już z aliantami - maszerowała na Berlin.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Adam Zygiel

RMF24