Jednostka mierząca 140 metrów długości płynęła z Surabai do miasta Makassar w prowincji Celebes Południowy. Pomiędzy godziną 6 a 7 rano czasu lokalnego (godz. 1 a 2 w nocy w Polsce) kapitan zaalarmował służby o pojawieniu się ognia. Na pokładzie znajdowało się 271 osób oraz 181 pojazdów, w tym motocykle, samochody osobowe i ciężki sprzęt.
Skok do morza w ucieczce przed żywiołem
Zaskoczeni przez szybko rozprzestrzeniający się ogień pasażerowie przeżyli prawdziwy horror. Jak relacjonuje portal Kompas, część z nich w desperacji uciekała przed żywiołem, skacząc bezpośrednio do wody. Na opublikowanych w mediach zdjęciach widać potężne kłęby ciemnego dymu wydobywające się z jednostki, która przechylała się na burtę.
Do natychmiastowej akcji ratunkowej w rejonie regencji Sumenep przyłączyły się nie tylko służby i straż przybrzeżna, ale również znajdujące się w pobliżu statki handlowe.
„Do godz. 16 (godz. 11 w Polsce) wydobyto ciała pięciu ofiar, a 225 osób uratowano. (...) 41 osób jest wciąż poszukiwanych” – przekazał w oświadczeniu szef Basarnas w Surabai, Nanang Sigit.
Plaga wypadków na indonezyjskich wodach
Przyczyny wybuchu ognia nie zostały dotąd ustalone. Służby ratunkowe kontynuują akcję poszukiwawczą na Morzu Jawajskim.
To kolejne tragiczne zdarzenie w tym rejonie świata. Wyspiarska Indonezja w dużym stopniu zależy od transportu morskiego, jednak katastrofy na wodzie są tam codziennością. Do wypadków dochodzi niezwykle często z powodu nagminnego przeładowywania statków oraz powszechnego nieprzestrzegania podstawowych standardów bezpieczeństwa.