Prezydenci Rosji i Chin wzywają do spokoju w Kirgistanie

Piątek, 11 czerwca 2010 (09:32)

Prezydenci Rosji i Chin, przebywający na regionalnym szczycie w stolicy Uzbekistanu, Taszkencie, zaapelowali o spokój w Kirgistanie. Ostatniej nocy w położonym na południu tego kraju Oszu doszło do zamieszek, w których zginęło co najmniej 17 osób.

W trakcie szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy, prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew oświadczył, że jego kraj chce szybkiego zakończenia niepokojów w sąsiednim Kirgistanie. W kraju tym znajdują się rosyjskie i amerykańskie bazy wojskowe. Również prezydent Chin Hu Jintao oświadczył, że ma nadzieję na szybką stabilizację sytuacji w Kirgistanie. Chiny pomagają Kirgistanowi najlepiej jak potrafią - dodał.

W nocy w Oszu doszło do zamieszek. Miejscowe media informowały, że grupy młodych ludzi uzbrojonych w kije, metalowe pręty i kamienie rozbijały witryny sklepowe i samochody zaparkowane w centrum miasta. Kilka budynków stanęło w płomieniach. Słychać było strzały. Władze natychmiast wprowadziły w mieście stan wyjątkowy i aby opanować sytuację rozmieściły na ulicach pojazdy opancerzone i żołnierzy.

Osz zamieszkuje znaczna mniejszość uzbecka i w przeszłości dochodziło tam do konfliktów na tle etnicznym. Południe kraju to również miejsce, z którego pochodzi wielu zwolenników obalonego w kwietniu prezydenta Kurmanbeka Bakijewa.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF24.pl on Facebook