Premier Kanady "wkręcony" przez rosyjskich pranksterów. Tych samych, którzy rozmawiali z Andrzejem Dudą

Środa, 25 listopada 2020 (07:44)

Dwaj rosyjscy pranksterzy "wkręcili" premiera Kanady Justina Trudeau. Jak podał niemiecki magazyn "Der Spiegel", w rozmowie telefonicznej z szefem kanadyjskiego rządu Władimir Kuzniecow i Aleksiej Stoljarow podszyli się pod znaną aktywistkę ekologiczną ze Szwecji Gretę Thunberg. To ci sami youtuberzy, którzy "wkręcili" Prezydenta RP Andrzeja Dudę: podali się wówczas za sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa. W trakcie 11-minutowej telefonicznej rozmowy Kuzniecow m.in. próbował namówić Dudę na żarty o tym, czy Donald Tusk jest homoseksualistą i czy "Żubrówka" jest dobra, ale pojawiły się również poważniejsze kwestie: pytania o to, dlaczego niszczymy radzieckie pomniki albo czy chcielibyśmy odzyskać Lwów.

Teraz rosyjscy komicy opublikowali nagranie rozmowy z szefem kanadyjskiego rządu Justinem Trudeau, w której podszyli się pod Gretę Thunberg.

W nagraniu słychać m.in., jak Trudeau odpowiada na pytania o NATO, sytuację na świecie i prezydenta USA Donalda Trumpa.

Fałszywa aktywistka stwierdza zaś, że czołowi szefowie rządów na świecie zachowują się jak dzieci, radzi również premierowi Kanady, by "opuścił NATO, złożył broń, zbierał kwiaty i cieszył się przyrodą".

Trudeau z kolei chwali swoją rozmówczynię za jej "spojrzenie na świat" i "pełne emocji słowa".

Rzecznik rządu w Ottawie powiedział kanadyjskiemu portalowi "iPolitics", że kiedy Justin Trudeau zorientował się, że nie rozmawia z prawdziwą Gretą Thunberg, przerwał rozmowę.

Wcześniej "wkręcili" szefa NATO, księcia Harry’ego i Andrzeja Dudę

Władimir Kuzniecow i Aleksiej Stoljarow znani są z tego typu prowokacji: w przeszłości nabrali już m.in. Eltona Johna, brytyjskiego księcia Harry'ego, prezydenta Francji Emmanuela Macrona, brytyjskiego premiera Borisa Johnsona i szefa NATO Jensa Stoltenberga.

Z Andrzejem Dudą rozmawiali o Donaldzie Tusku, "Żubrówce" i odzyskaniu Lwowa

Ofiarą ich żartu padł również Andrzej Duda: w lipcu, dwa dni po II turze wyborów prezydenckich w Polsce, Rosjanie opublikowali nagranie rozmowy telefonicznej z prezydentem Polski, w której Kuzniecow podał się za sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa.

W rozmowie Duda odniósł się m.in. do sytuacji epidemiologicznej w Polsce: podkreślił, że epidemia koronawirusa jest w naszym kraju pod kontrolą. Dopytywany przez youtubera stwierdził, że źródłem koronawirusa w Polsce mogą być Ukraińcy. Zastrzegł jednak, że to trudne do rozwikłania.

W czasie rozmowy pojawił się również temat osób LGBT: rosyjski komik wskazał, że Donald Tusk poskarżył się Antonio Guterresowi, że Andrzej Duda dyskryminuje osoby nieheteronormatywne. Duda się tego wyparł i stwierdził, że Donald Tusk go po prostu nie lubi.

Kuzniecow dopytywał także polskiego prezydenta, czy nie chciałby odzyskać Lwowa i innych terenów, które należały niegdyś do Polski. "Nie, żadna polityczna siła w Polsce nie ma takich postulatów" - odpowiedział Duda.

Rosjanin opowiadał również, że Rafał Trzaskowski kontaktował się z sekretarzem generalnym ONZ i powiedział mu, że to on wygrał wybory prezydenckie. "Dziwne" - odparł Andrzej Duda. Podobnie zareagował na uwagę, że Trzaskowski "pewnie był pijany". "To dziwne" - powtórzył. Na stwierdzenie: "Mówił, że próbował pan oszukiwać i on wygrał", prezydent odpowiedział zaś krótkim: "Nie".

PEŁNY ZAPIS ROZMOWY ROSYJSKIEGO YOUTUBERA z ANDRZEJEM DUDĄ ZNAJDZIECIE TUTAJ! >>>> 

Rozbawiony (?) Andrzej Duda zapewnia: "Zorientowałem się"

Prezydent RP odniósł się do sprawy we wpisie na Twitterze.

"W trakcie rozmowy zorientowałem się, że coś chyba jest nie tak. Sekretarz Generalny nie wymawia aż tak dobrze słowa ‘żubrówka’, choć głos był bardzo podobny" - napisał Andrzej Duda, kończąc post płaczącą ze śmiechu emotikoną.

Wkrótce po prowokacji rosyjskich pranksterów polski resort dyplomacji ogłosił, że dwóch pracowników Stałego Przedstawicielstwa RP przy ONZ w Nowym Jorku zostało odwołanych z placówki ze skutkiem natychmiastowym.

Pranksterzy podejrzewani są o związki z rosyjskimi tajnymi służbami

Łatwość, z jaką Rosjanom udaje się łączyć ze światowymi liderami, sprawia, że wielu podejrzewa ich o współpracę z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa. Mówi się nawet, że Kuzniecow i Stoljarow to po prostu funkcjonariusze FSB.

Sami youtuberzy zaprzeczają, jakoby byli powiązani z rosyjskimi tajnymi służbami.


Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Edyta Bieńczak

RMF FM/PAP