Od czterech dni okolice greckiej stolicy zmagają się z potężnymi pożarami. Ogień, który pojawił się w rejonie Megary - miasta oddalonego o około 30 kilometrów na zachód od Aten - w poniedziałek ponownie przybrał na sile. Mimo że wcześniejsze raporty strażaków dawały nadzieję na opanowanie sytuacji, ostatnie doniesienia były już znacznie mniej optymistyczne.
Ogień nie daje za wygraną
Jak poinformował burmistrz Megary, Panagiotis Margetis, mimo osłabienia wiatru, w okolicach Kandyli, położonej około 45 km na zachód od Aten, wciąż występują niebezpieczne prądy powietrzne. To właśnie one, wywołane przez unoszące się gorące powietrze, ponownie roznieciły ogień.
Ogień ciągle zmienia kierunek i zbliża się do strefy przemysłowej Megary. To bardzo niebezpieczne – podkreślił Margetis w rozmowie z publicznym nadawcą Ertnews.
Kolejne ewakuacje i niepewna przyszłość
W poniedziałek władze zdecydowały się na kolejne ewakuacje mieszkańców zagrożonych terenów. Choć wiatr, który w ostatnich dniach osiągał prędkość nawet 100 km/h, wyraźnie osłabł, sytuacja wciąż jest daleka od stabilnej.
Prognozy na najbliższe dni nie napawają optymizmem - już w środę temperatura w regionie Attyki może wzrosnąć nawet do 37 stopni Celsjusza. To z kolei grozi kolejnym wzrostem zagrożenia pożarowego.