Klęska żywiołowa w Wirginii Zachodniej. Zaangażowano żołnierzy Gwardii Narodowej
Ulewne deszcze wywołały w Wirginii Zachodniej powodzie błyskawiczne, które zalały domy i firmy. Wiele mostów zostało zniszczonych, a służby zaangażowano w akcje ratunkowe. Wciąż trwają poszukiwania osób, których los pozostaje nieznany.
Gubernator Patrick Morrisey poinformował, że do najbardziej dotkniętych regionów na północy stanu skierowano setki żołnierzy Gwardii Narodowej. We wtorek wieczorem ogłosił stan klęski żywiołowej we wszystkich 55 hrabstwach.
W 37 minut spadło 11,4 cm deszczu
W akcjach uczestniczyły także służby ochrony zasobów naturalnych, które przeprowadziły 85 akcji ratunkowych. Do dyspozycji pozostawało 19 śmigłowców Gwardii Narodowej i policji stanowej.
Nie mamy dokładnej liczby, ale obawiamy się ofiar śmiertelnych – zaznaczył gubernator Morrisey. Zaapelował też o solidarność mieszkańców.
To czas, by Wirginia Zachodnia zjednoczyła się i zrobiła wszystko, co możliwe (...). Będziemy potrzebować wiele pomocy w nadchodzących dniach i tygodniach. Pomóżmy tym społecznościom się odbudować – dodał.
Agencja Associated Press przekazała, że otwarto trzy schroniska, w których znalazło schronienie ponad 100 osób. Według gubernatora miejscami spadło 11,4 cm deszczu w ciągu zaledwie 37 minut, a lokalnie suma opadów sięgnęła 18 cm.
Woda po prostu nie ma gdzie odpłynąć – zauważył Morrisey.
Błotnista woda wdarła się do sklepu
Nagrania zamieszczone w mediach społecznościowych uwidoczniły zalane samochody, w tym na parkingu supermarketu Walmart w Weston, gdzie błotnista woda wdarła się do sklepu. Władze informowały o dziesiątkach akcji ratowania osób uwięzionych w zalanych pojazdach, choć część miejsc pozostawała odcięta przez wodę.
Komisarz hrabstwa Lewis Agnes Quinn Queen oceniła, że „zniszczenia w całym hrabstwie są rozległe”. Powódź doprowadziła do zamknięcia odcinków autostrad międzystanowych i wielu lokalnych tras. Burze przyszły 10 lat po powodziach w tej części stanu, w których zginęły 23 osoby.