Przełom, ale problemy się nie kończą
To pierwszy z pięciu pozostałych obszarów negocjacyjnych, których uruchomienie Węgry zablokowały 23 czerwca. Wówczas Budapeszt nie zgodził się na wysłanie do Kijowa i Kiszyniowa formalnych listów rozpoczynających kolejne etapy negocjacji.
Decyzja oznacza częściowe złagodzenie węgierskiego stanowiska, ale nie koniec problemów. Jak wynika z informacji RMF FM, Budapeszt nadal nie zgadza się na rozpoczęcie procedury dotyczącej pozostałych czterech obszarów negocjacyjnych.
Oznacza to również, że nie spełni się postulat prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który apelował o otwarcie jeszcze w lipcu wszystkich pięciu pozostałych obszarów negocjacyjnych. Obecnie formalnie otwarty jest tylko jeden – dotyczący podstawowych wartości, w tym praworządności i praw podstawowych.
Szósty obszar negocjacyjny obejmuje wspólną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, politykę handlową oraz relacje z państwami trzecimi.
Co to formalnie oznacza?
Wysłanie listu nie oznacza jeszcze formalnego otwarcia negocjacji w tym obszarze. To dopiero pierwszy krok całej procedury. Teraz Ukraina i Mołdawia przedstawią swoje stanowiska, następnie Komisja Europejska przygotuje projekty wspólnych stanowisk negocjacyjnych, które będą musiały uzyskać jednomyślne poparcie wszystkich państw członkowskich.
Jeśli kolejne etapy procedury przebiegną zgodnie z planem, formalne otwarcie szóstego obszaru negocjacyjnego powinno nastąpić 14 lipca podczas posiedzenia ministrów do spraw europejskich państw Unii Europejskiej.
Z ustaleń RMF FM wynika, że nie ma zgody w Brukseli na jednoczesne otwarcie wszystkich pozostałych obszarów negocjacyjnych. Coraz więcej państw opowiada się za stopniowym prowadzeniem negocjacji zamiast ich przyspieszania. Do tej grupy zalicza się także Polska, która opowiada się za otwieraniem kolejnych obszarów negocjacyjnych etapami, a nie wszystkich jednocześnie.