Porażająca skala gwałtów w niewielkiej społeczności Laponii. Większość z ponad 150 ofiar to dzieci

Środa, 29 listopada 2017 (07:33)

Już 151 przypadków przemocy seksualnej potwierdzono w dochodzeniu prowadzonym w niewielkim miasteczku Tysfjord w Laponii. Policja przeprasza, że nie zareagowała na czas. Tysfjord na północy Norwegii ma zaledwie 2 tysiące mieszkańców. Już zeszłego lata kilka osób ujawniło reporterom gazety VG, że od lat dochodziło tam do przemocy seksualnej na gigantyczną skalę, ale w miasteczku panuje zmowa milczenia. Ofiary – w większości dzieci – oraz ich oprawcy byli członkami sekty religijnej, choć sami mówią o sobie, że są chrześcijanami.

Po wszczęciu dochodzenia norweska policja potwierdziła 151 przypadków przemocy seksualnej. Ofiarami były najczęściej dziewczynki w wieku od 7 do 16 lat. Najmłodsza ofiara miała lat 4. Najstarsza - 74.

W większości przypadków napaść jest kwalifikowana jako gwałt, za który zgodnie z norweskim prawem grozi 21 lat więzienia.

W kręgu podejrzanych są 92 osoby, ale w akt oskarżenia postawiono dopiero kilka z nich.

Ponad 100 dzieci wykorzystanych seksualnie. Żyły w sekcie w Norwegii

Norweska policja prowadzi dochodzenie w sprawie wykorzystywania seksualnego około 70 dzieci, w większości dziewczynek poniżej 16. roku życia. Główny oskarżony to 40-letni mężczyzna, jednak według śledczych, podejrzanych jest w sumie około 80 mężczyzn. Wszyscy byli członkami sekty religijnej... czytaj więcej

Do wykorzystywania seksualnego dochodziło od dziesięcioleci, prawdopodobnie już od 1954 roku. Norweska policja przeprasza za swoją bierność.

Praca policji do 2016 rokuj była niewystarczająca. W naszych materiałach mamy zeznania osób, który zgłaszały przypadki molestowania na policji. Ich skargi pozostały jednak bez echa. Nie zrobiono nawet żadnych notatek - oświadczył szef policji Tone Vangen.

70 proc. ofiar to Lapończycy, w większości członkowie grupy religijnej wywodzącej się z nurtu laestadianizmu - konserwatywnego odłamu luteranizmu.

Populacja Lapończyków - Samów, jaki sami o sobie mówią - szacowana jest w Norwegii na 40 000 do 60 000. Dokładnie trudno to policzyć, ponieważ Lapończycy prowadzą często - zgodnie z tradycją - koczowniczy tryb życia.

Samowie byli przez stulecia dyskryminowani, za co w 1997 roku król Harald oficjalnie ich przeprosił.

Lars Magne Andreassen, szef ośrodka kultury Samów w Tysfjord powiedział, że jest "rozdarty pomiędzy bólem a dumą".

To bolesne, uzmysłowić sobie skalę przemocy, do której dochodziło przez wiele lat... Ale jestem także dumny, że społeczność przerwała milczenie. W przypadku Tysfjord zmowa milczenia panowała zarówno w środowisku ofiar, jaki i władz - powiedział.

Skala przemocy jest przerażająca. Jesteśmy niewielką społecznością, która będzie musiała uporać się ze swoją przeszłością - powiedział z kolei burmistrz Tysfjord Tor Asgeir Johansen.

 (j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF24