Do zdarzenia doszło w sobotę po południu czasu lokalnego w rejonie Fort De Soto na Florydzie. Jak przekazało biuro szeryfa hrabstwa Pinellas, 41-letni Steve Matheson został rażony piorunem podczas jazdy na skuterze wodnym.
Przewieziono go do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili zgon.
Zatrzymali się, by pomóc innemu motorowodniakowi
Mężczyzna przyjechał na Florydę na konferencję służbową. Zdecydował się zostać o dzień dłużej, by spotkać się z przyjacielem. Mężczyźni postanowili skorzystać ze skuterów wodnych.
Jak przekazała w rozmowie z ABC News kuzynka zmarłego, przed wejściem do wody sprawdzali radar pogodowy. Gdy na horyzoncie pojawiła się burza, rozpoczęli powrót do brzegu. Po drodze zauważyli jednak osobę na łodzi, która potrzebowała pomocy.
Steve był człowiekiem, który pomagał innym, również nieznajomym - powiedziała jego kuzynka. Według jej relacji, piorun uderzył w 41-latka już po tym, jak razem z kolegą pomogli motorowodniakowi.
Osierocił czworo dzieci
Steve Matheson mieszkał w Saratoga Springs w stanie Utah. Pozostawił żonę i czworo dzieci w wieku 3, 4, 7 i 9 lat.