Polski dziennikarz po prawie pięciu latach opuścił ukraiński areszt

Czwartek, 26 maja 2016 (13:20)

Aleksander Orłow - polski dziennikarz śledczy, który pisał o korupcji w Odessie - po prawie pięciu latach opuścił areszt. O decyzji ukraińskiego sądu poinformowała Fundacja Otwarty Dialog. Orłow w 2011 roku został aresztowany pod zarzutem zabójstwa; będzie odpowiadał z wolnej stopy.

Aleksander Orłow od połowy lat 90. opisywał przypadki korupcji w Odessie i innych regionach Ukrainy. Swoją działalnością - jak relacjonują przedstawiciele Fundacji Otwarty Dialog, którzy wielokrotnie interweniowali w jego sprawie - naraził się licznym wpływowym działaczom powiązanym z Partią Regionów i byłym prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem. W 2011 roku został aresztowany pod zarzutem zabójstwa.

Postępowanie wobec niego było - zdaniem działaczy organizacji - chaotycznym "festiwalem niekompetencji". Powołując się na informacje przekazane od oskarżonego i po zapoznaniu się prawników z materiałami ze śledztwa, Fundacja informowała m.in. o torturach wobec Orłowa, łamaniu jego praw obywatelskich oraz "nieznośnych warunkach przetrzymywania w areszcie", które miały skutkować pogorszeniem jego stanu zdrowia. Komentowano też prowadzenie śledztwa w sprawie Orłowa przez osoby bez uprawnień śledczych i nieprawidłowościach w kolejnych posiedzeniach sądu, które wiele razy z powodu nieobecności przedstawicieli oskarżyciela były odwoływane. Podkreślano także, że zgromadzony materiał dowodowy nie pozwalał nawet na sformułowanie oskarżenia wobec Orłowa.

Polak będzie mógł odpowiadać z wolnej stopy

Fundacja poinformowała, że w nocy ze środy na czwartek odbyło się kolejne, 155., posiedzenie ukraińskiego sądu w sprawie Orłowa. Podczas niego - jak czytamy na stronie Fundacji Otwarty Dialog - "po raz pierwszy prokuratura nie zablokowała wniosku obrony o zmianę środka zapobiegawczego na areszt domowy, a nawet go poparła". Decyzją odeskich prokuratorów Orłow po prawie pięciu latach przebywania w areszcie śledczym został wypuszczony na wolność, dzięki czemu podczas procesu będzie mógł odpowiadać z wolnej stopy. Z naszej perspektywy sukcesem było, że Orłow wreszcie mógł wyjść z aresztu, spotkać się z rodziną i że jego życie nie będzie zagrożone. Walka o niewinność to kolejny etap  - komentuje Tomasz Czuwara z Fundacji Otwarty Dialog. Ukraiński system nie jest sprawiedliwy wobec obywateli. Jest silnie upolityczniony, niezależny i wcale nie stoi na straży sprawiedliwości. Sam fakt tego, że sprawa Orłowa będzie rozpatrywana według tego systemu, jest dla niego niebezpieczna. Niebezpieczne jest też to, że ludzie, którym się naraził pisząc o nieprawidłowych przejęciach i korupcji, cały czas są wpływowi i nadal przebywają na wolności - dodaje.

Tomasz Czuwara przypomniał także, że przed oskarżeniem o zabójstwo kierownika dworca autobusowego, gdzie Orłow pracował, kilka lat wcześniej oskarżano go także o posiadanie narkotyków. W związku z przewlekłością tego procesu Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Hadze zasądził mu odszkodowanie. Sprawa o zabójstwo nie jest więc pierwszym rozdziałem prześladowania Orłowa przez ukraiński wymiar sprawiedliwości. Wszystko - łącznie ze sposobem przygotowania aktu oskarżenia i materiału dowodowego na początku śledztwa - wskazuje na to, że Orłow jest prześladowany z poglądów politycznych - uważa przedstawiciel zarządu Fundacji.

Nieznana jest data kolejnego posiedzenia sądu w sprawie Orłowa.

(ug)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF FM/PAP