Polacy zostali uwięzieni w zalanych Czechach

Niedziela, 2 czerwca 2013 (18:21)

Polska wycieczka została uwięziona w czeskim miasteczku Swoboda. Trzydziestoosobowa grupa nauczycieli i pracowników szkoły podstawowej w Karczemkach w Pomorskiem nie może wydostać się z walczących z powodzią Czech, bo rzeka uszkodziła jedyny most, przez który może przejechać autokar.

Jedna osoba zginęła, a trzy są zaginione w wyniku wysokiego stanu rzek w Czechach. Równie niebezpiecznie jest na południu i wschodzie Niemiec. W Saksonii i Bawarii ogłoszono stan klęski żywiołowej. czytaj więcej

Dyrekcja szkoły apeluje o nieprzysyłanie jutro dzieci do szkoły, bo nauczyciele nie mają, jak wrócić.

Sytuacja w Czechach pogarsza się z godziny na godzinę, więc trudno mówić o szansach nauczycieli na powrót.

Polski konsulat w Pradze nie ma jeszcze żadnych informacji o uwięzionych rodakach.

Walka z żywiołem trwa już w sześciu czeskich województwach. Ostatnie komunikaty mówią o dwunastu zablokowanych liniach kolejowych i ponad 80 nieprzejezdnych odcinkach dróg. Na uderzenie wielkiej wody przygotowuje się także stolica.

Burmistrz Pragi apeluje do turystów, żeby nie przyjeżdżali, bo Wełtawa wciąż wzbiera i niestety najgorsze jeszcze przed naszymi południowymi sąsiadami.

Ewakuacja szpitala

Lokalne media donoszą o ewakuacji pacjentów jednego ze szpitali położonego tuż przy spiętrzonej Wełtawie. 

Wywozimy pacjentów z bezpośrednim zagrożeniem życia. Przetransportujemy ich do innych placówek, gdzie otrzymają należytą opiekę  - poinformował rzecznik praskiego szpitala na Frantisku.

Placówka ta była ewakuowany w czasie katastrofalnej powodzi, która dotknęła Czechy w 2002 roku.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Agnieszka Burzyńska

Magdalena Jadach