Pierwsze zdjęcia z wysp Tonga po erupcji wulkanu. Mieszkańcy odcięci od świata

Wtorek, 18 stycznia (13:43)
Aktualizacja: Środa, 19 stycznia (07:58)

Trzy osoby zmarły, wiele jest rannych – poinformowały władze Tonga, w pierwszym oficjalnym komunikacie po erupcji wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha'apai na Pacyfiku. Mieszkańcy archipelagu są odcięci od połączeń internetowych i telefonii komórkowej. Wyspy pokrywa wulkaniczny popiół. Skalę zniszczeń można zobaczyć na zdjęciach wykonanych przez satelity, a także z pokładów samolotów.

Erupcja położonego na Pacyfiku podwodnego wulkanu Hunga Tonga Hunga Ha'apai nastąpiła w sobotę i wywołała falę, która uderzyła w wybrzeża Tonga. Tsunami dotarło także w nocy z soboty na niedzielę do Japonii.

Erupcja trwała co najmniej osiem minut i, jak piszą media, była silna. W powietrze wyrzucony został gaz, popiół i dym. Amerykańska Narodowa Służba Pogodowa (NWS) przekazała, że wybuch wulkanu było słychać na Alasce. To ponad 9600 kilometrów od miejsca erupcji. Fala uderzeniowa powstała po wybuchu dotarła nawet na Kasprowy Wierch.

Naukowcy wskazują, że była to największa erupcja wulkanu od ponad 30 lat.

Meteotsunami

Po wybuchu wulkanu poziom wód u wybrzeży Hiszpanii i Portugalii podniósł się w niektórych miejscach nawet o 50 cm. To, jak tłumaczą naukowcy, skutek tzw. meteotsunami, które dało o sobie znać nawet na Balearach na Morzu Śródziemnym. 



Eksperci z państwowego instytutu meteorologicznego AEMET w Madrycie wskazali, że wpływ na ten fenomen atmosferyczny miała nie tyle fala tsunami, wywołana przez erupcję wulkanu Hunga Tonga, co siła wybuchu.

"Doprowadziła ona do pojawienia się fali ciśnienia atmosferycznego, która obiegła całą planetę" - wyjaśnili eksperci. Największy wzrost poziomu wody na skutek meteotsunami odnotowano u brzegów Minorki - o 50 cm.

Przeczytaj, co jeszcze dzieje się na świecie:

Zniszczone domy, tysiące ludzi dotkniętych kataklizmem

Na terytorium Tonga woda spowodowała lokalne powodzie i podtopienia. Archipelag składa się z ponad 170 wysp, mieszka tam ponad 100 tys. ludzi. Według wstępnych rachunków Czerwonego Krzyża skutkami erupcji może być dotkniętych około 80 tys. mieszkańców. 

Do tej pory kancelaria premiera Tonga potwierdziła trzy zgony - 65-latki z Mango i 49-latka z Nomuki, a także obywatela Wielkie Brytanii, którego wieku nie podano. Przedstawiciele rządu Tonga przyznali, że ich kraj został dotknięty "bezprecedensową katastrofą". 

Wszystkie domy na wyspie Mango zostały zniszczone. Trwa ewakuacja mieszkańców z tego miejsca, a także z wysp Atata i Fonoifua. Inne wioski także odnotowały duże straty. Służby obawiają się, że liczba ofiar śmiertelnych i rannych może być jeszcze większa. 

Ludzie panikują, biegają, są ranni. Możliwe, że będzie więcej ofiar śmiertelnych, ale modlimy się, aby tak się nie stało - powiedział zastępca szefa misji Tonga w Australii, Curtis Tu'ihalangingie.



Zanieczyszczona woda, odcięty kabel komunikacyjny

Wyspy Tonga są pozbawione połączeń internetowych i telefonii komórkowej. Kataklizm odciął również kabel komunikacyjny, który łączył archipelag ze światem. Informacje z wysp pojawiają się dzięki telefonom satelitarnym.

Międzynarodowy Czerwony Krzyż zapowiedział wysłanie na archipelag ponad 2,5 tys. kontenerów z wodą. Reuters informuje, że marynarka wojenna Tonga transportuje na zewnętrzne wyspy archipelagu, które są najbardziej zniszczone, ekipy medyczne, rezerwy wody i jedzenia oraz namioty. 

Wyspy pokryte popiołem

W poniedziałek służby Australii i Nowej Zelandii wykonywały loty nad Tonga, by ocenić skalę strat. Na pierwszych lotniczych zdjęciach widać, jak gruba warstwa wulkanicznego pyłu pokrywa wyspy.

Wiemy, że zniszczenia są znaczne - powiedziała premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern.

Samolot z Nowej Zelandii próbował dostarczyć na wyspy czystą wodę pitną i inne zapasy. Główne lotnisko archipelagu Fua'amotu International Airport nie zostało zniszczone w wyniku erupcji. Zalega na nim jednak popiół wulkaniczny, który uniemożliwia lądowanie samolotów. Oczyszczanie lotniska może potrwać nawet kilka dni. Z pomocą humanitarną czeka także wojskowy samolot transportowy C-130 Australii.

Szefowa australijskiej dyplomacji Marise Payne powiedziała, że akcję ratunkową bardzo utrudnia nie tylko skala zalania wysp, "ale też niewyobrażalna ilość pokrywającego wszystko popiołu i problemy z komunikacją".

Na pomoc archipelagowi wysłano też dwa okręty marynarki Nowej Zelandii i jeden okręt australijski, które znajdują się od trzech do pięciu dni żeglugi od Tonga. Nowozelandzkie okręty transportują wodę, ekipy ratownicze i śmigłowiec.

Archipelag Tonga jest zlokalizowany w tzw. pierścieniu ognia, czyli w otaczającej Ocean Spokojny strefie ciągłych trzęsień ziemi i erupcji wulkanicznych.


Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Katarzyna Wójcik

RMF24-PAP