​Pierwsza rapująca Afganka walczy o prawa kobiet. "Jeśli umilknę, nic się nie zmieni"

Sobota, 24 grudnia 2016 (08:47)

Jej imię symbolizuje świat, o który walczy. Paradise (ang. Raj) Sorouri jest pierwszą rapującą Afganką. Muzyki używa, by walczyć z patriarchalnym podejściem, jakie wciąż panuje w jej kraju. Zrzuciła hidżab, założyła bluzę z kapturem, a muzyką stara się zwrócić uwagę na ciężką sytuację kobiet w islamskim państwie.

Nieważne, czy jesteś piosenkarzem, artystą czy nauczycielem. Jeśli jesteś kobietą w Afganistanie, to ty jesteś problemem. Mówię i walczę za kobiety, którym odebrano głos - mówi piosenkarka piosenkarka.

Sorouri ma 27 lat, ale otrzymała więcej gróźb śmierci niż niejeden wysoko postawiony polityk. Nieraz została pobita (w tym raz na środku ulicy, przez 10 mężczyzn), a z kraju uciekała dwa razy. Sama jednak twierdzi, że nie oczekuje od swojego kraju niczego innego, gdyż jak twierdzi "87 proc. kobiet w Afganistanie było ofiarami przemocy i molestowania".

Krzyczeli na mnie, że wywieram zły wpływ na kobiety, bo próbuje zajmować się muzyką - mówi Sorouri w rozmowie z "The Guardian". Kiedy została pobita, poszła na policję. Od funkcjonariuszy usłyszała, że musi przestać śpiewać. Wtedy wiedziałam, że jeśli będę siedzieć cicho, to nic się nie zmieni - wspomina.

Rapuje w dari, jednym z urzędowych języków Afganistanu. Jej piosenki najczęściej opowiadają o ciężkim losie kobiety w kraju, który jeszcze 15 lat temu był pod dyktaturą talibów. Podejmuje także tematykę gwałtu i nieczystości.

Choć niezwykle kontrowersyjna w swoim kraju, jej działania nie pozostały bez pozytywnego odzewu. W 2015 roku afgańska telewizja przyznała jej nagrodę za najlepszy rap roku. Z kolei dwa lata wcześniej dostała pochwałę od ONZ za walkę o prawa człowieka. Z powodu zagrożenia musiała jednak uciekać. Od roku mieszka w Niemczech.

Sama o swoim kraju mówi, że od upadku talibów niewiele się zmieniło. Sytuacja kobiet się poprawiła, ale tylko w dużych miastach jak Kabul, Mazar Sharif czy Herat. Większość Afgańczyków nie mieszka jednak w miastach - powiedziała. Każdego dnia słyszymy o pobitych kobietach, wymuszanych małżeństwach i innych środkach znęcania się. Przed nami jeszcze długa droga - powiedziała piosenkarka. 

(az)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF24