PE za zmianami ws. pracowników delegowanych. "Praca za równą płacę w tym samym miejscu"

Wtorek, 29 maja 2018 (16:58)

​Parlament Europejski zatwierdził podczas posiedzenia plenarnego w Strasburgu zmiany dotyczące delegowania pracowników do innych państw członkowskich. Rewizja zrównuje wynagrodzenie np. polskich pracowników wysłanych do krajów Europy Zachodniej z wynagrodzeniem lokalnych pracowników.

W głosowaniu 456 eurodeputowanych opowiedziało się za. Przeciw było 147, a 49 wstrzymało się od głosu.

Przyjęty tekst jest wynikiem zawartego w marcu porozumienia między Parlamentem Europejskim, a reprezentującą kraje członkowskie bułgarską prezydencją.

Z zadowoleniem przyjmuję ostatnie głosowanie plenarne PE w sprawie pracowników delegowanych. Dzisiejszy wynik i znaczna większość pokazują, że duch kompromisu i wspólne działania mogą doprowadzić do uczciwego porozumienia dla wszystkich. Pracownicy delegowani otrzymają równe wynagrodzenie za taką samą pracę w tym samym miejscu - napisała na Twitterze po głosowaniu unijna komisarz ds. zatrudnienia Marianne Thyssen.

Nowa dyrektywa ograniczy możliwość delegowania pracowników do 12 miesięcy z możliwością przedłużenia tego czasu o sześć miesięcy na podstawie "uzasadnionej notyfikacji" przedstawionej przez przedsiębiorcę władzom państwa przyjmującego. Po tym okresie pracownik będzie objęty prawem kraju przyjmującego.

Obecne przepisy wymagają bowiem, by pracownik delegowany otrzymywał przynajmniej pensję minimalną kraju przyjmującego, ale wszystkie składki socjalne odprowadzał w państwie, które go wysyła. Zmiany przepisów w tej sprawie przewidują wypłatę wynagrodzenia na takich samych zasadach, jak w przypadku pracownika lokalnego.

Z takiego rozwiązania są zadowoleni związkowcy, którzy od dawna domagali się równego traktowania polskich pracowników za granicą. Jest to historyczny dzień dla polskich pracowników delegowanych i polskich związków zawodowych. Pokazaliśmy naszą siłę i wspólnie z europejskimi partnerami udało nam się zagwarantować równe wynagrodzenie dla polskich pracowników delegowanych - powiedział przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz. Wyrażam nadzieje, że rewizja dyrektywy to pierwszy krok na drodze do zwiększenia wynagrodzenia naszych pracowników nie tylko za granicą, ale również w naszym kraju - podkreślił.

Europosłowie krytyczni

Zmiany krytykowali polscy europosłowie, którzy uważali, że to uderzenie w przedsiębiorczość państw Europy Środkowej i ograniczenie konkurencyjności. Nasz projekt europejski opiera się o zasady wspólnego rynku, swobody świadczenia usług, swobody przemieszczania się pracowników, a nie o zasady protekcjonizmu silniejszych państw - powiedział Czesław Hoc z PiS.

Zdzisław Krasnodębski twierdził, że zmiany nie gwarantują równowagi między ochroną praw pracowniczych, a swobodą świadczenia usług. Zamiast być narzędziem chroniącym pracowników, stanie się w rzeczywistości narzędziem chroniącym gospodarki bogatszych państw członkowskich przed bardziej konkurencyjnymi przedsiębiorstwami głównie z Europy Środkowo-Wschodniej, ale także z Portugalii i Hiszpanii - powiedział wiceprzewodniczący PE.

Przeciwni dyrektywie byli także europosłowie PO. Danuta Jazłowiecka powiedziała podczas debaty, że nie ma gorszych rozwiązań psujących rynek wewnętrzny, niż rewizja dyrektywy o delegowaniu pracowników.

W całej Europie, szczególnie dziś, brakuje rąk do pracy, stąd też pracownicy są delegowani do krajów, gdzie na lokalnym rynku brakuje wykwalifikowanych pracowników, bądź miejscowi nie są zainteresowani danym rodzajem pracy. Skracając delegowanie do 12 miesięcy, obciążając firmy wszystkimi formami układów zbiorowych, niszczymy rynek wewnętrzny. Rewizja miała służyć wyeliminowaniu nieuczciwych firm, stosujących tzw. social dumping, a w dokumencie nie ma tych rozwiązań - zaznaczyła europosłanka PO.

Jej zdaniem przepisy dyrektywy obciążą firmy niepotrzebną biurokracją. W rewizji mamy chaos, multum biurokracji, którą obciążymy wszystkie firmy delegujące z Niemiec, Francji, Polski, Holandii, Belgii, czy też Bułgarii. To małe i średnie firmy z tych właśnie krajów będą upadać przez nałożoną na nie biurokrację; uczciwe firmy, bo na firmy - tzw. skrzynki pocztowe nie znaleźliśmy rozwiązań, te nadal będą kwitły. Tylko przejrzyste prawo zdobędzie akceptację rynku - wskazywała Jazłowiecka.

Regulacje przewidują także objęcie firm delegujących pracowników układami zbiorowymi zawieranymi na każdym poziomie: regionalnym, sektorowym czy nawet na poziomie firm. Teraz firmy wysyłające pracowników były objęte jedynie powszechnie stosowanymi układami zbiorowymi, uznanymi za oficjalne na poziomie narodowym.

Przepisy zakładają, że pracodawcy będą też musieli wypłacać wysłanym za granicę wszystkie dodatki i bonusy, jakie otrzymują lokalni pracownicy.

21 czerwca przepisy o delegowaniu mają być ostatecznie przegłosowane przez ministrów do spraw zatrudnienia na posiedzeniu Rady UE w Luksemburgu. Po zatwierdzeniu regulacje mają wejść w życie w połowie 2020 roku.

(az)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF24-PAP