Paralizator pomyliła z pistoletem. Policjantka z zarzutem zabójstwa Afroamerykanina

Środa, 14 kwietnia (21:30)

Policjantka Kim Potter, która śmiertelnie postrzeliła na przedmieściach Minneapolis młodego Afroamerykanina, została aresztowana pod zarzutem zabójstwa drugiego stopnia - poinformowało biuro do spraw zatrzymań amerykańskiego stanu Minnesota.

20-letni Daune Wright został zastrzelony w niedzielę przez policjantkę Kim Potter, podczas próby zatrzymania go na ulicy w związku z nakazem aresztowania.

W poniedziałek policja opublikowała film z kamer funkcjonariuszy. Na nagraniu widać, jak mężczyzna po usłyszeniu, że zostaje zatrzymany, zaczyna stawiać opór i próbuje wsiąść z powrotem do swojego samochodu. Funkcjonariuszka następnie wyjmuje pistolet i grozi mężczyźnie, że użyje paralizatora.

Po chwili pada strzał. Wright odjeżdża, a kobieta krzyczy z niedowierzaniem, że go postrzeliła. Samochód, którym kierował mężczyzna, zderzył się z innym autem kilka przecznic dalej. 

Wright zmarł niedługo potem w wyniku postrzału w klatkę piersiową.

To była pomyłka

Tim Gannon, szef policji w Brooklyn Center w poniedziałek powiedział mediom, że funkcjonariuszka, która zastrzeliła Wrighta, przez pomyłkę wyciągnęła pistolet zamiast paralizatora. Dzień później zarówno Gannon, jak i Potter zrezygnowali z pracy. Funkcjonariuszka została ponadto aresztowana pod zarzutem zabójstwa drugiego stopnia. 

Zgodnie z prawem stanowym, aby udowodnić, że Kim Potter jest winna zabójstwa drugiego stopnia, prokuratura musi wykazać, że podjęła on "nierozważne ryzyko" i dopuściła się zaniedbania, które zostało ocenione jako przestępstwo. 

Maksymalny wymiar kary za takie zabójstwo to 10 lat więzienia i grzywna wysokości 20 tys. dolarów - wyjaśnia Reuters.

Starcia w Minnesocie

Na przedmieściach Minneapolis, pomimo godziny policyjnej, doszło we wtorek wieczorem do kolejnych starć z policją podczas protestów przeciwko zastrzeleniu Wrighta. Była to trzecia z kolei noc gwałtownych demonstracji, które przeradzają się w zamieszki. 

Oddziały prewencji policji rozpędziły ok. 800-1000 osób, które demonstrowały przed komisariatem w miejscowości Brooklyn Center, pomimo godziny policyjnej obowiązującej od godz. 22 czasu lokalnego. Mundurowi zatrzymali około 60 osób i użyli granatów hukowych, a protestujący odpowiedzieli butelkami z wodą i cegłami.

Zobaczcie zdjęcia z protestów

Historia się powtarza?

W poniedziałek prezydent USA Joe Biden apelował o spokój: "Pokojowy protest jest zrozumiały, ale dla przemocy nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia". 

Do śmierci Wrighta doszło zaledwie kilkanaście kilometrów od miejsca, w którym w maju 2020 r. zginął George Floyd. Mężczyzna zmarł podczas brutalnego zatrzymania policyjnego, co wywołało protesty przeciwko rasizmowi i brutalności policji w całych USA. W Minneapolis trwa proces byłego już policjanta Dereka Chauvina oskarżonego o zabójstwo Floyda.

Rodziny Daune'a Wrighta i George'a Floyda wspólnie wezwały do zaprzestania przemocy policyjnej i rasizmu w Stanach Zjednoczonych.





Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Katarzyna Wójcik

RMF24-PAP