Norweska agencja wywiadu zagranicznego E-tjenesten poinformowała, że podmiot działający na rzecz obcego państwa wykorzystywał norweską infrastrukturę do prowadzenia cyberataków na cele poza granicami kraju. Jak ujawnił dziennik „VG”, jednym z głównych celów były ukraińskie władze. Według zastępcy szefa służby, Larsa Nordruma, Norwegia stała się „krajem pośrednim”, co miało utrudnić powiązanie ataku z jego prawdziwym zleceniodawcą.
Nowoczesna infrastruktura – atut i zagrożenie
Norwegia może pochwalić się jedną z najlepiej rozwiniętych infrastruktur cyfrowych w Europie. To jednak, jak podkreśla Nordrum, sprawia, że kraj staje się atrakcyjnym celem dla cyberprzestępców i państw prowadzących działania wywiadowcze.
Jesteśmy atrakcyjnym krajem tranzytu cyfrowego dla cyberoperacji – mówił przedstawiciel E-tjenesten.
System TI
Kluczową rolę w wykryciu cyberoperacji odegrał norweski system TI, który monitoruje ruch internetowy i telekomunikacyjny przekraczający granice kraju. Dzięki niemu służby mogą analizować, kto, kiedy i z kim łączył się elektronicznie, a także gromadzić metadane dotyczące komunikacji.
To właśnie TI pozwolił ustalić, że zagraniczny podmiot przez długi czas miał dostęp do systemów administracyjnych jednej z norweskich firm z sektora infrastruktury krytycznej. Według doniesień, firma ta nie była świadoma, że padła ofiarą włamania.
Fala cyberataków
Norweski wywiad nie ujawnił, które państwo stało za operacją ani jaka firma została zaatakowana. Wiadomo jednak, że w sierpniu Norwegia padła ofiarą serii cyberataków, które zakłóciły działanie wielu usług publicznych, w tym systemów logowania do usług państwowych oraz sieci administracji skarbowej.
W odpowiedzi na podpisanie strategicznej umowy obronnej między Oslo a Kijowem, prorosyjska grupa hakerów Server Killers ogłosiła „cyberwojnę” przeciwko Norwegii. W poniedziałek przyznała się do ataku na serwery norweskiego parlamentu.