Obama odpiera ataki Clintona, demokraci podzieleni

Poniedziałek, 21 stycznia 2008 (21:58)

W kilka dni po deklarowanym przez obie strony "zawieszeniu broni", polemiki między czołowymi demokratycznymi kandydatami prezydenckimi Barackiem Obamą i Hillary Clinton rozgorzały na nowo, przyczyniając się do rasowej polaryzacji w Partii Demokratycznej.

W wywiadzie dla telewizji ABC News Obama zarzucił byłemu prezydentowi Billowi Clintonowi - który wspiera swoją małżonkę, odgrywając w kampanii wyborczej rolę "złego gliny" - że atakując go, mija się z prawdą. Nazwał przy tym postępowanie Clintona "niepokojącym".

Były prezydent - powiedział czarnoskóry senator z Illinois - nadal wygłasza twierdzenia niepoparte faktami, czy to o mojej opozycji wobec wojny w Iraku, czy na temat naszego podejścia do organizowania kampanii w Las Vegas.

Były prezydent powiedział prawie dwa tygodnie temu, że wbrew temu, co twierdzi Obama - że od początku sprzeciwiał się wojnie - w rzeczywistości jako senator w praktyce poparł wojnę, gdyż głosował za dalszym jej finansowaniem (podobnie jak Hillary Clinton). Deklaracje Obamy na temat jego stosunku do wojny nazwał "bajeczkami".

Ostatnio Clinton wytknął sztabowi wyborczemu Obamy, że w stanie Nevada - gdzie senator z Illinois przegrał prawybory z byłą Pierwsza Damą - miejscowi działacze związku zawodowego pracowników gastronomii wywierali presję na swych członków, żeby głosowali na czarnego senatora.

Związkowcy ci to silny blok wyborczy w Nevadzie, gdzie kasyna gry w Las Vegas są poważnym sektorem gospodarki.

W wywiadzie dla ABC News Obama stanowczo odrzucił oskarżenia byłego prezydenta. Szef kampanii pani Clinton, Howard Wolfson, podtrzymał je jednak i oświadczył, że Obama jest "sfrustrowany przegraną w Nevadzie, ale fakty są faktami".

Przeciągające się wzajemne ataki personalne między Hillary Clinton a Obamą przyczyniły się - zdaniem komentatorów - do rasowej polaryzacji w Partii Demokratycznej. O ile kilka miesięcy temu rozkład poparcia dla ich obojga był mniej więcej taki sam wśród białych, jak i czarnych wyborców, to obecnie Murzyni w zdecydowanej większości popierają Obamę, a biali - panią Clinton.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF FM - newsroom