Niezwykła wyprawa Jamesa Camerona. Dotarł na dno Rowu Mariańskiego

Poniedziałek, 26 marca 2012 (06:21)

Słynny reżyser James Cameron zszedł w specjalnie zaprojektowanym okręcie podwodnym do najgłębiej położonego miejsca na Ziemi. Filmowiec dotarł na dno Rowu Mariańskiego i wrócił bezpiecznie na powierzchnię. Jednoosobowa ekspedycja reżysera na pokładzie podwodnej łodzi - ważącego 12 ton "Deepsea Challengera" - była pierwszą od 50 lat wyprawą do miejsca, które znajduje się 11,2 km poniżej poziomu morza.

Znany z takich filmów jak "Titanic i "Avatar" reżyser jest również pasjonatem-oceanografem i odbywał podobne wyprawy już 72 razy, z czego 33, aby zbadać wrak "Titanica". Zanurzenie rozpoczęło się w poniedziałek o godzinie 5.15 rano. Cameron dotarł na dno rowu i wrócił na powierzchnię bezpiecznie i zgodnie z planem.

Według Stephanie Montgomery z National Geographic Society, wynurzenie się podwodnego statku Camerona zajęło mniej niż przewidywane 70 minut. Organizatorzy wyprawy nie podali jednak żadnych dodatkowych szczegółów.

Zejście na dno miało zająć Cameronowi około 90 minut. Reżyser - oceanograf planował, że spędzi tam około sześciu godzin, pobierając próbki i zdjęcia filmowe, które będą przedmiotem badań biologów, geofizyków, astrobiologów i geologów.

Przed Cameronem na dno Rowu Mariańskiego dotarli jedynie szwajcarski inżynier Jacques Piccard i kapitan amerykańskiej marynarki wojennej Don Walsh, którzy spędzili na dnie rowu zaledwie 20 minut.

Rów Mariański znajduje się około 32 km na południowy-zachód od wyspy Guam na zachodnim Pacyfiku.

Deepsea Challenger - niezwykłe osiągnięcie inżynieryjne

24-metrowej długości łódź Deepsea Challenge w 70 procentach została wykonana ze specjalnej pianki, co zapewnia pojazdowi możliwość sprawnego poruszania się w głębinach oraz ogromną wytrzymałość na ciśnienie. Materiał ten został specjalnie opracowany i opatentowany na potrzeby budowy "Challengera".

Ponadto konstruktorzy statku umieścili kabinę pilota w kuli. Kształt ten pozwala bowiem na zniesienie dużo większego ciśnienia niż na przykład układ cylindryczny. Siedzący w środku operator maszyny za pomocą joysticków steruje 12 silnikami, które pozwalają mu na poruszanie się z prędkością 3 węzłów. Pilot może porozumiewać się z powierzchnią głosowo. W razie potrzeby jest jednak w stanie wysyłać również wiadomości tekstowe, które w sytuacjach awaryjnych mogą okazać się bardziej efektywne.

Łódź wyposażono w sumie w 180 różnych systemów, na bieżąco monitorujących pracę wszystkich urządzeń pokładowych - baterii, napędu czy systemu podtrzymywania życia. Wszystkie informacje dotyczące ich funkcjonowania natychmiast trafiają na wyświetlacz umieszczony w kabinie pilota. Statek posiada ponadto bardzo przydatną funkcję, która pozwala na obserwację dna morskiego. Po naciśnięciu odpowiedniego przycisku maszyna utrzymuje się w danej odległości od dna i porusza ze stałą prędkością.

Deepsea Challanger został opuszczony na dno Rowu Mariańskiego przy pomocy 500-kilogramowego balastu. Po wizycie w głębinach swego rodzaju odważnik został zrzucony i statek, zbudowany z lekkiej pianki, dosłownie popędził ku powierzchni. Inżynierowie na wypadek, gdyby balast nie odpadł od statku, zaprojektowali bardzo pomysłowy system ratunkowy. Specjalny zaczep pod wpływem morskiej wody rdzewieje i po czasie uwalnia balast.

James Cameron opowiada o wyprawie na dno Rowu Mariańskiego (National Geographic):

Zobacz, jak głęboko znajduje się Rów Mariański (National Geographic)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Bartosz Styrna

RMF FM/PAP