Projekt jądrowy z udziałem Rosji zatwierdzony w Niemczech
Władze państwowe północno-zachodnich Niemiec wyraziły zgodę na realizację projektu nuklearnego, w którym uczestniczy rosyjska spółka państwowa Rosatom.
Jak poinformował serwis Politico, Ministerstwo Środowiska Dolnej Saksonii w środę udzieliło francuskiej firmie Framatome pozwolenia na produkcję prętów paliwowych i zespołów paliwowych w mieście Lingen w północno-zachodnich Niemczech zaprojektowanych przez Rosję. Pręty paliwowe to jedne z najważniejszych elementów paliwa wykorzystywanego w elektrowniach jądrowych. To cienkie, długie rurki wypełnione pastylkami paliwa jądrowego (najczęściej tlenku uranu), które umieszcza się wewnątrz reaktora.
Francusko-rosyjski projekt będzie wykorzystywał kluczowe rosyjskie komponenty dostarczane przez TVEL, spółkę zależną od kontrolowanego przez Kreml giganta nuklearnego Rosatom. TVEL nie będzie samodzielnie obsługiwać zakładu, ale dostarczy niezbędne części wyprodukowane w Rosji.
Projekt od początku budził zastrzeżenia zarówno na szczeblu regionalnym, jak i federalnym. Obawy dotyczyły przede wszystkim potencjalnego szpiegostwa, sabotażu oraz innych zagrożeń dla bezpieczeństwa.
Surowe warunki bezpieczeństwa
Zgoda została wydana pod szeregiem rygorystycznych warunków. Pracownikom Rosatomu i TVEL zasadniczo zakazano wstępu na teren zakładu.
„Dostęp jest dozwolony wyłącznie w uzasadnionych, wyjątkowych przypadkach oraz pod nadzorem organu nadzoru jądrowego” – przekazał rzecznik Ministerstwa Środowiska Dolnej Saksonii.
Przepisy przewidują także szczegółowe kontrole bezpieczeństwa urządzeń dostarczanych przez TVEL oraz ANF, spółkę zależną Framatome. Pracownicy Framatome mają obowiązek przestrzegania zasad dotyczących kontaktów z przedstawicielami TVEL i Rosatomu, zwłaszcza w zakresie ochrony przed szpiegostwem, sabotażem i próbami rekrutacji.
Kluczowa ocena rządu federalnego
Według władz Dolnej Saksonii decydujące znaczenie miała zaktualizowana ocena organów bezpieczeństwa dotycząca rosyjskiego zaangażowania oraz proponowanych zabezpieczeń. Dokument został przygotowany pod kierownictwem Federalnego Ministerstwa Środowiska i opublikowany w lutym.
To właśnie ta ocena miała doprowadzić do zmiany podejścia Berlina. W okresie poprzedniego rządu koalicyjnego stanowiska odpowiednich ministerstw wobec projektu były znacznie bardziej krytyczne.
Minister Dolnej Saksonii: Decyzja jest „zasadniczo błędna”
Choć ostateczną decyzję formalnie podjęło Ministerstwo Środowiska Dolnej Saksonii, minister środowiska Christian Meyer otwarcie skrytykował stanowisko rządu federalnego.
Jak podkreślił, zgoda Berlina i zrewidowana ocena bezpieczeństwa są jego zdaniem „zasadniczo błędne”. Dodał jednak, że jako przedstawiciel państwa prawa musiał zaakceptować obowiązujące ustalenia.
Biuro Meyera zwróciło się do ministerstwa federalnego z pytaniem, czy mimo nałożonych ograniczeń możliwe byłoby odrzucenie wniosku ze względów bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Odpowiedź Berlina była jednoznaczna: przy obecnych ustaleniach dotyczących ryzyka oraz zastosowanych warunkach nie istnieją podstawy do prawnie uzasadnionej odmowy wydania zezwolenia.
Decyzję ostro skrytykował Roderich Kiesewetter z CDU, ekspert ds. polityki zagranicznej.
Ta decyzja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa i musi zostać cofnięta – powiedział polityk.
Jego zdaniem zatwierdzenie projektu w Lingen można interpretować jako skuteczną rosyjską operację wpływu lub przejaw niezrozumiałej nieodpowiedzialności.
Spór o odpowiedzialność
Federalne Ministerstwo Środowiska odrzuca zarzuty, że ponosi odpowiedzialność za wydanie zgody. Podkreśla, że organem właściwym do oceny sprawy i wydania zezwolenia było ministerstwo Dolnej Saksonii.
Jednocześnie resort federalny przyznaje, że od 2022 roku uczestniczył w procedurze i zastrzegł sobie prawo do zatwierdzenia ostatecznej decyzji – z którego ostatecznie skorzystał.
Szerszy kontekst europejski
Sprawa wpisuje się w szerszą debatę o przyszłości energetyki w Europie. Energia jądrowa jest coraz częściej postrzegana jako ważny element uniezależnienia UE od paliw kopalnych. Równocześnie Unia Europejska dąży do ograniczenia i stopniowego wyeliminowania importu energii z Rosji w odpowiedzi na pełnoskalową inwazję Kremla na Ukrainę.
Decyzja dotycząca Lingen pokazuje, że nawet przy zaostrzonych wymogach bezpieczeństwa całkowite odcięcie europejskiego sektora jądrowego od rosyjskich technologii i komponentów pozostaje trudnym wyzwaniem.