Nie wpuścili kota do samolotu, bo był za ciężki. Właściciel podstawił więc innego

Wtorek, 12 listopada 2019 (16:14)

​Rosjanin nie był w stanie przewieźć swojego kota na pokładzie samolotu, gdyż według przewoźnika zwierzę było za ciężkie. Mężczyzna postanowił przy kontroli przedstawić inne zwierzę. Teraz Aerofłot wykluczył pasażera z programu lojalnościowego.

Michaił razem z kotem Wiktorem chcieli lecieć z lotniska Szeremietiewo do Władywostoku. Nie pozwolono mu jednak wziąć zwierzęcia na pokład samolotu, gdyż jego waga przekraczała ustalone standardy - na pokład można wziąć z sobą do 8 kilogramów bagażu podręcznego, a kot ważył 10 kg.

Pracownicy kontroli zaproponowali, że kot może polecieć w luku bagażowym. Właściciel pamiętał jednak, że zwierzę bardzo źle znosi loty, a w bagażniku może nawet umrzeć.  

Mężczyzna skontaktował się ze znajomymi, którzy sprowadzili na lotnisko podobnego, ale mniejszego kota. Michaiłowi udało się przejść kontrolę i jakimś sposobem wymienić kota na swojego "grubszego" Wiktora. Rosjanin na dowód opublikował w sieci zdjęcia zwierzaka na pokładzie samolotu.

Historia się tu jednak nie kończy. Linia lotnicza Aerofłot przeprowadziła wewnętrzne dochodzenie i stwierdziła, że pasażer popełnił "serię rażących naruszeń", m.in. poprzez nieumieszczenie zwierzęcia w luku bagażowym, wyjmowanie kota z transportera na pokładzie samolotu, jak i samą zamianę kota podczas odprawy. Sam moment tej wymiany rejestrowały kamery lotniskowego monitoringu.

Aerofłot postanowił wyłączyć Michaiła z programu lojalnościowego linii. Oznacza to, że mężczyzna stracił 400 tysięcy mil premiowych. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Adam Zygiel

RMF24