Zachar Prilepin, odpowiadając na pytania uczestników targów, stwierdził, że rozmowa o zajęciu Kijowa czy Odessy „nawet nie wchodzi w grę”.
Nawet gdyby zdarzył się cud i zdobylibyśmy Kijów, jak w XVII wieku, nie gwarantowałoby to rozwiązania tego problemu. On zawsze będzie istniał - stwierdził, cytowany przez niezależny rosyjski portal SOTA.
Pisarz przekonywał również, że Ukraina „nigdy się nie skończy”. W jego ocenie ma to być korzystne dla Rosji, ponieważ w relacji z Ukrainą rosyjska państwowość ma uświadamiać sobie własną kondycję.
„Nie da się tego zalać betonem”
Podczas prezentacji swojej najnowszej książki pisarz podważał możliwość trwałego podporządkowania zajętych terenów. Mówił, że nie należy wierzyć, iż można coś zdobyć, a następnie „zalać betonem”, zapewniając trwałe rozwiązanie problemu.
Zasugerował przy tym, że Rosja mogłaby w ciągu pół roku lub roku ogłosić przyłączenie Donbasu i przedstawić to jako wielkie zwycięstwo. Dodał jednak, że - jak ocenił - niewiele osób traktuje taki scenariusz poważnie.
Zachar Prilepin odrzucił także tezę, że Ukrainę „wymyślił Lenin”. Tę narrację wielokrotnie przedstawiał wcześniej Władimir Putin. Pisarz twierdził, że określenia „Ukraina” i „państwo ukraińskie” funkcjonowały już w dawnych stuleciach.
Kontrowersyjne słowa o Ukraińcach
Pisarz określił relacje Rosji i Ukrainy jako trwający od blisko czterech stuleci cykl konfliktów. Wypowiedział też kontrowersyjne słowa o sposobach traktowania Ukraińców, mówiąc między innymi o przesiedleniach na Kubań i przymusowym „strzyżeniu czubów”.
Porównał tzw. problem ukraiński do sporów w rodzinie. Przyznał, że lepiej byłoby nie prowadzić wojny, ale jednocześnie uznał konflikty za nieunikniony element historii.