Nie dostał zgody na eutanazję. 57-latek postanowił transmitować na żywo, jak umiera

Sobota, 5 września (13:34)

Prezydent Francji Emmanuel Macron nie zgodził się na eutanazję nieuleczalnie chorego Alaina Cocqa z Dijon na wschodzie Francji. Dlatego 57-latek postanowił transmitować na żywo na Facebooku, jak odchodzi. Mężczyzna od wczoraj odmawia jedzenia, picia i przyjmowania leków.

Alain Cocq cierpi na nieuleczalną chorobę, która powoduje zlepienie się jego tętnic. Mężczyzna porusza się na wózku inwalidzkim. Jak podkreśla, z powodu swojego schorzenia, ogromnie cierpi fizycznie.

20 lipca Cocq napisał do prezydenta Francji Emmanuela Macrona list z prośbą o zgodę na eutanazję. Jak twierdził, dzięki temu mógłby odejść z godnością i skróciłyby się jego straszne cierpienia. Chcę podkreślić - znalazłem się w sytuacji, gdy mam w pełni świadomy umysł, jestem przykuty do mojego dysfunkcyjnego ciała, okaleczony przez ból - te słowa Cocqa znalazły się w liście, który pomógł mu napisać jego asystent medyczny. Czy zniósłby Pan, Panie Prezydencie, opróżnianie jelit do woreczka, opróżnianie pęcherza do woreczka i karmienie przy pomocy woreczka, kąpanie przez inną osobę, okaleczenie przez niewyobrażalny ból, fakt , że ktoś musi Pana kąpać? - pisał mężczyzna. Proszę o możliwość godnej śmierci- dodawał. Niektórzy używają terminu "aktywna eutanazja" lub "wspomagane samobójstwo", ale dla mnie bardziej odpowiednie jest określenie "godne zakończenie życie z pomocą asystenta medycznego" - stwierdził.

Eutanazja jest nielegalna we Francji. Prezydent Macron w związku z tym odmówił wydania zgody na nią. W liście do chorego napisał, że jest poruszony jego prośbą, podziwia jego niewiarygodną wolę walki, którą się wykazał w zmaganiach z chorobą. Przyznał jednak, że nie może stanąć ponad prawem.

"Śmierć powinna być demokratyczna"

Cocq w wywiadzie z CNN przyznał, że spodziewał się, iż nie uzyska zgody na eutanazję. Docenił słowa wsparcia prezydenta. Od wczoraj Cocq odmawia przyjmowania leków, jedzenia i picia. Wiem, że przez pięć, siedem dni będę odczuwał taki ból, jakiego nigdy nie czułem - przyznał.

Mężczyzna zdecydował się transmitować swoje odchodzenie na Facebooku. Nie robię tego, by zaspokoić podglądaczy. Chcę w ten sposób poinformować ludzi o czymś, co wszyscy doskonale znamy, ale odmawiamy rozmowy o tym - o bólu  - tłumaczył swoją decyzję. Zdecydowałem się pokazać ból. Podstawą demokracji jest wolny wybór. Śmierć powinna być demokratyczna - dodawał. Portal zablokował jednak choremu możliwość nadawania relacji.

Cocq podkreśla, że jako chrześcijanin nie uważa, że jego zachowanie jest sprzeczne z religią. Bóg to miłość, Bóg nie pozwala ludziom cierpieć niepotrzebnie - zauważa.

Jak pisze CNN, na razie nie wiadomo, czy władze planują interweniować w tej sprawie.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Magdalena Partyła

RMF24