Netanjahu do Hamasu: Albo rozejm, albo rozszerzenie operacji

Wtorek, 15 lipca 2014 (12:50)

Palestyński Hamas debatuje nad propozycją rozejmu z Izraelem. Premier tego kraju Benjamin Netanjahu ostrzegł, że jeśli radykalny ruch odrzuci ofertę zawieszenia broni i Izrael nadal będzie ostrzeliwany, wojsko rozszerzy swe operacje w Strefie Gazy.

Izraelski gabinet bezpieczeństwa, w którego skład wchodzą najważniejsi ministrowie, rano przyjął egipską propozycję zawieszenia broni w obecnym konflikcie z bojownikami z Hamasu. Decyzję podjęto kilka minut przed godz. 8 polskiego czasu, gdy rozejm miał zacząć obowiązywać.

Gabinet postanowił zaakceptować egipską ofertę dotyczącą zawieszenia broni począwszy od godz. 9 czasu lokalnego (czyli godz. 8 czasu polskiego) - napisał na Twitterze rzecznik premiera Benjamina Netanjahu, Ofir Gendelman.

Sam premier powiedział później dziennikarzom, że gabinet zgodził się na egipską propozycję, gdyż jest ona szansą na rozbrojenie Strefy Gazy "z pocisków, rakiet, tuneli" za pomocą środków dyplomatycznych. Zastrzegł jednak, że wojsko podwoi swe działania, jeśli terytorium Izraela nadal będzie ostrzeliwane. Jeśli Hamas nie zaakceptuje propozycji zawieszenia broni, na co wygląda, Izrael będzie miał międzynarodową legitymację do poszerzenia operacji wojskowej w celu osiągnięcia wymaganego spokoju - dodał.  

Jeden z przywódców Hamasu Musa Abu Marzuk oświadczył, że palestyńskie ugrupowanie, które kontroluje Strefę Gazy, nadal debatuje nad egipską propozycją. Nadal prowadzimy konsultacje i nie ma oficjalnego stanowiska Hamasu w sprawie egipskiej oferty - napisał Marzuk na Facebooku. Wcześniej inny przedstawiciel ruchu Sami Abu Zuhri powtórzył, że ugrupowanie odrzuca propozycję.  

Palestyńscy bojownicy nadal ostrzeliwują Izrael. Według wojska w kierunku tego kraju ze Strefy Gazy wystrzelono 24 pociski rakietowe. Telewizja podała, że system obrony przeciwrakietowej Żelazna Kopuła przechwycił kilka z nich nad portowym miastem Aszdod. Izraelskie radio podało, że trafiona została fabryka w Aszdodzie. Syreny rozległy się też w innych miastach na południu.  

Już w nocy rzecznik Hamasu powiedział, że nie będzie zgody na zawieszenie broni bez wcześniejszego kompleksowego porozumienia w sprawie konfliktu z Izraelem. Na rozejm nie chciało zgodzić się też zbrojne ramię Hamasu, Brygady Ezedina al-Kasama, które nie tylko zdecydowanie odrzuciło egipską ofertę, ale też zagroziło "intensyfikacją" konfliktu z Izraelem.

Hamas domaga się wstrzymania izraelskich nalotów, zakończenia obowiązującej od 2007 r. blokady Strefy Gazy, otwarcia przejścia granicznego z Egiptem w Rafah oraz uwolnienia więźniów, którzy zostali ponownie zatrzymani po wypuszczeniu ich z aresztów w ramach porozumienia z 2011 r. o zwolnieniu izraelskiego żołnierza Gilada Szalita.  

Egipski plan, przedstawiony wczoraj wieczorem, zakłada, że Izrael zaprzestanie nalotów bombowych i ostrzału terytorium Strefy Gazy i nie będzie dokonywał wypadów na to terytorium lub ataków na ludność cywilną. Z kolei Palestyńczycy powinni zaprzestać wystrzeliwania rakiet na terytorium Izraela. Plan przewiduje też otwarcie przejść granicznych w celu umożliwienia ruchu osób i dostaw zaopatrzenia.
 
Zgodnie z tą inicjatywą 48 godzin po wejściu w życie zawieszenia broni delegacje Izraela i różnych ugrupowań palestyńskich miałyby się udać na rozmowy do Kairu. Przedstawiciele Egiptu mieliby prowadzić rozmowy z każdą ze stron z osobna, aby zagwarantować spełnienie warunków egipskiej inicjatywy i zapewnienia bezpieczeństwa.  

Od tygodnia, w odwecie za nasilający się ostrzał rakietowy Izraela przez Hamas, izraelskie lotnictwo atakuje wybrane cele w Stefie Gazy. Według źródeł palestyńskich, w atakach tych zginęło już 192 Palestyńczyków, a blisko 1300 zostało rannych.  

(mpw)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat