"Nareszcie możemy pracować osiem dni w tygodniu". Kolejne protesty na Węgrzech

Piątek, 21 grudnia 2018 (23:01)

Tysiące Węgrów wyszło ponownie na ulice Budapesztu, by znów protestować przeciwko nowelizacji kodeksu pracy, nazywanej “ustawą niewolniczą”. Wśród protestujących pojawiła się także satyryczna Partia Psa z Dwoma Ogonami, która żartobliwie ogłosiła, że "popiera politykę rządu, Boże Narodzenie i opady śniegu”.

W minionym tygodniu węgierski parlament przeforsował nowelizację kodeksu pracy, zgodnie z którymi zwiększony został limit nadgodzin z 250 do 400 rocznie, przy czym ich rozliczanie w formie dodatkowego wynagrodzenia bądź dni wolnych następować będzie w ciągu trzech lat, a nie tak jak obecnie w ciągu jednego roku. W czwartek prezydent Janos Ader podpisał nowelę.

Zmiany nie są popierane nawet przez dużą część wyborców rządzącego Fideszu. Dzisiaj ponownie Węgrzy wyszli na ulice. Marsz odbywa się pod skierowanym do prezydenta hasłem "Wstydź się, Janos". Oprócz związkowców, pracowników instytucji publicznych i zwolenników partii opozycyjnych - zarówno prawicowego Jobbiku, jak i lewicowych socjalistów - pojawiła się także Partia Psa z Dwoma Ogonami. To satyryczna organizacja, której celem jest przyprawienie polityce niepoważnej "gęby".

Demonstranci zebrali się na placu przed parlamentem w stolicy, a następnie wyruszyli Mostem Łańcuchowym na drugą stronę Dunaju, przed pałac prezydencki.

Wśród transparentów pojawiają się hasła takie jak np. "Szczęśliwy szef, ponura sobota". Jeden z protestujących ma tabliczkę z logiem Fideszu i podpisem "Obiecujemy wszystko". Inny trzyma plakat z wiele mówiącym hasłem "Znak".

Przyszedłem, ponieważ uważam, że Partia Psa jest obecnie najpoważniejszą ze wszystkich, co jest dosyć przykre - mówi 26-letni student Almos Edes.

Na stronie wydarzenia na Facebooku satyrycy umieścili następujący opis: Możemy w końcu pracować osiem dni w tygodniu. Nie musimy męczyć się z niezależnymi sądami. Bezdomność została zlikwidowana. Irytujące szkoły zagraniczne znikną. I Soros, Soros, Soros, Soros, Soros - napisano, odnosząc się do licznych reform, które w ostatnim czasie wprowadził Fidesz.

Premier Viktor Orban w tradycyjnym swoim stylu powiedział, że protesty przeciwko jego rządowi najpewniej zostały sprowokowane przez aktywistów opłacanych przez miliardera George’a Sorosa, którego szef rządu od lat uważa za zło wcielone. Należąca do Sorosa Open Society Foundation temu jednak zaprzeczyła.

Partie opozycyjne zapowiedziały, że szykują kolejny wielki protest na początek 2019 roku. Związki zawodowe z kolei ogłosiły, że pod koniec stycznia zamierzają zorganizować strajk.

Protestujący domagają się pięciu rzeczy: wycofania się z "ustawy niewolniczej", mniej nadgodzin, niezależnego sądownictwa, dołączenia do prokuratury europejskiej i niezależnych mediów publicznych.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Adam Zygiel

RMF24