Najcenniejszy pistolet świata
Wszystko zaczęło się w 2016 roku, kiedy to w niewielkiej miejscowości w prowincji Buenos Aires doszło do spektakularnego nalotu policyjnego. Zamaskowani funkcjonariusze wtargnęli do domu Juana Pablo Ruppela, 48-letniego ojca czwórki dzieci, oskarżając go o kradzież drobnych przedmiotów – talerzy, szklanek czy sztućców. Jednak prawdziwym celem akcji była broń.
Chodzi o Luger Parabellum. 45 kaliber No. 5 – jeden z zaledwie pięciu prototypów wyprodukowanych w 1907 roku przez legendarnego konstruktora Georga Lugera. Ten egzemplarz, według relacji rodziny, należał do samego Adolfa Hitlera i został przywieziony do Argentyny w 1948 roku z pomocą ówczesnego prezydenta Juana Domingo Perona.
Skarb Trzeciej Rzeszy w Argentynie
Pistolet trafił do rąk Juana Pablo Ruppela jako prezent urodzinowy od jego stryjecznego dziadka, Hansa Ruppela – byłego członka elitarnej jednostki SS Leibstandarte, osobistej ochrony Hitlera. Hans Ruppel, który po wojnie uciekł do Argentyny, nigdy nie był oskarżany o zbrodnie wojenne. Przez lata ukrywał bezcenny artefakt, aż w końcu przekazał go swojemu krewnemu.
Broń, opisana w międzynarodowych rejestrach i posiadająca inskrypcję „Adolf Hitler”, figurowała również w argentyńskim rejestrze broni pod adresem, gdzie przez pewien czas ukrywał się także słynny „Anioł Śmierci” – Josef Mengele.
Tajemnicze zniknięcie i afera policyjna
Podczas nalotu w 2016 roku, funkcjonariusze skonfiskowali pistolet i zabrali go do policyjnego depozytu. Jednak broń nigdy nie wróciła do właściciela. Według pozwu sądowego, jeden z policjantów miał przywłaszczyć sobie legendarnego Lugera. Juan Pablo Ruppel przez lata walczył o odzyskanie rodzinnego skarbu, a gdy to się nie udało – postanowił pozwać Ministerstwo Bezpieczeństwa prowincji Buenos Aires o odszkodowanie.
W ostatnim wyroku sąd uznał winę urzędu i przyznał Ruppelowi 15 tysięcy dolarów plus odsetki, do czasu wyceny broni przez niezależnych ekspertów. Sam Ruppel twierdzi, że wartość pistoletu sięga nawet 42 milionów dolarów i nie zamierza rezygnować z walki o sprawiedliwość.
Sprawa trafiła na wokandę i już w marcu przyszłego roku dwóch policjantów, którzy prowadzili akcję w domu Ruppela, stanie przed sądem pod zarzutem kradzieży z użyciem przemocy oraz niedopełnienia obowiązków służbowych.