79-letni dziś Jacques Leveugle został postawiony w stan oskarżenia w 2024 roku z powodu gwałtów i agresji seksualnych wobec nieletnich. W lutym br. prokuratura ogłosiła, że poszukuje osób, które mogły być jego ofiarami. Po tym apelu zgłosiło się pięć osób.
Zabił matkę i ciotkę. Tak się tłumaczy
Ogółem prokuratura zidentyfikowała 89 osób, wobec których - jak się podejrzewa - mężczyzna mógł dopuścić się czynów seksualnych bądź gwałtów. 24 osoby złożyły skargę. Tylko w przypadku dwóch z 24 skarg nie nastąpiło przedawnienie. Chodzi o dwóch mężczyzn, którzy dziś mają 43 i 45 lat.
Prokuratura poinformowała też, że Leveugle nie stanie zapewne przed sądem, również z powodu przedawnienia, za zabójstwa swojej matki i ciotki. Mężczyzna w trakcie śledztwa zeznał, że obie starsze kobiety udusił. Jako powód podał śledczym to, że były bliskie śmierci. Matka znajdowała się w fazie terminalnej choroby nowotworowej.
Sprawa wyszła na jaw dzięki nośnikowi USB
Jak informowano w lutym, liczbę ofiar napaści seksualnych Leveugle'a ustalono na podstawie jego zapisków przechowywanych na nośniku USB. Mężczyzna wspominał w tych materiałach o relacjach seksualnych z chłopcami w wieku 13-17 lat. USB z dokumentami odkrył w 2023 roku jego bratanek, który od dłuższego czasu miał wątpliwości dotyczące zachowań seksualnych swego stryja.
Leveugle popełniał te czyny w latach 1967-2022 w rozmaitych krajach, gdzie pracował jako wychowawca. Były to: Niemcy, Szwajcaria, Maroko, Algieria, Indie, Filipiny, Kolumbia, Niger i zamorskie terytorium Francji, Nowa Kaledonia.