Według ICE jej agenci obserwowali adres w Biddeford w poszukiwaniu osoby, wobec której wydano ostateczny nakaz deportacji. Kiedy agenci próbowali zatrzymać osobę wyjeżdżającą samochodem z budynku pod tym adresem, kierowca pojazdu „próbował uciec, a funkcjonariusz oddał strzał w trosce o bezpieczeństwo publiczne” – poinformowała ICE, dodając, że mężczyzna „został potrącony”.
Służba nie wyjaśniła jednak, co konkretnie stanowiło zagrożenie. Prokuratura podała, że ze wstępnych ustaleń wynika, iż mężczyzna miał skierować pojazd w stronę funkcjonariusza, po czym został śmiertelnie postrzelony.
Agent ICE został zawieszony do czasu zakończenia śledztwa. Dochodzenie przejmie biuro inspektora generalnego Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego (DHS).
Senator Angus King ujawnił, iż szef DHS Markwayne Mullin początkowo poinformował go, że ofiara była objęta nakazem aresztowania w ramach operacji imigracyjnej. Kilka godzin później informacja ta została odwołana.
Ambasada prosi o wyjaśnienia. Ludzie protestują
Ambasada Kolumbii zwróciła się do władz USA o wyjaśnienia dotyczące okoliczności śmierci swojego obywatela. Z kolei Koalicja na rzecz Praw Imigrantów w Maine twierdzi, że zabity przebywał w Stanach Zjednoczonych legalnie oraz posiadał zezwolenie na pracę.
„Był członkiem naszej społeczności, sąsiadem i człowiekiem, którego życie zostało tragicznie przerwane” – podała w oświadczeniu organizacja, nie ujawniając nazwiska zabitego mężczyzny. W Biddeford zebrały się dziesiątki demonstrantów - pisze BBC.
Ofiarę zidentyfikował sąsiad - przekazała z kolei stacja CNN. Powiedział on, że zabity to 26-letni Joan Sebastian Guerrero, który mieszkał ze swoją partnerką i trzyletnią córką. Zginął w drodze do pracy. Był dobrym człowiekiem – stwierdził sąsiad w rozmowie ze stacją.
Na początku lipca dziennik „New York Times” poinformował, powołując się na wewnętrzne dokumenty ICE i rozmowy z urzędnikami federalnymi, że w ostatnim czasie liczba zatrzymywanych migrantów niemal się podwoiła i zwiększane jest tempo deportacji. Według gazety obecna kampania zatrzymań i deportacji prowadzona jest bez rozgłosu, w przeciwieństwie do mocno nagłaśnianych operacji z minionego roku w Chicago i Los Angeles.