Według Kaunasa Rosja mogłaby użyć przechwyconych dronów albo bezzałogowców odtworzonych na podstawie zdobytych komponentów. Celem miałoby być przeprowadzenie operacji „pod fałszywą flagą”.
Taki scenariusz miałby stworzyć wrażenie, że atak na terytorium państwa NATO przeprowadziła Ukraina. Rosja mogłaby następnie zaprzeczać swojej odpowiedzialności za incydent.
Litewski minister zaznaczył, że przy granicach Litwy nie obserwuje się koncentracji rosyjskich wojsk. W jego ocenie nie ma więc obecnie sygnałów wskazujących na ryzyko konwencjonalnego ataku, lecz możliwe są działania o charakterze prowokacyjnym.
Nie ma dziś decyzji o przeprowadzeniu jakiejkolwiek operacji. Nie istnieje też konkretna data ani sygnały wskazujące, że w najbliższych dniach dojdzie do takiego incydentu – powiedział dziennikarzom Kaunas, cytowany przez agencję BNS.
Minister zapewnił, że litewskie służby śledzą rosyjskie przygotowania we współpracy z sojusznikami z NATO. Jak podkreślił, Polska, kraje bałtyckie i pozostałe państwa Sojuszu wielokrotnie ostrzegały Rosję, że są świadome takich planów.
Wzmocniona ochrona infrastruktury
W ostatnich miesiącach przywódcy państw wschodniej flanki NATO ostrzegali, że posiadają informacje wywiadowcze o możliwych rosyjskich prowokacjach z użyciem środków kinetycznych.
Prezydent Litwy Gitanas Nauseda wskazywał wcześniej, że potencjalnymi celami mogą być obiekty infrastruktury transportowej i energetycznej.
W odpowiedzi Litwa zwiększyła ochronę infrastruktury krytycznej. Wojsko wspiera służby odpowiedzialne m.in. za bezpieczeństwo terminalu LNG w Kłajpedzie, połączenia elektroenergetycznego LitPol Link z Polską oraz innych strategicznych obiektów.
Rozszerzone środki bezpieczeństwa mają obowiązywać co najmniej do 19 sierpnia.
Rosja zaprzecza, by przygotowywała prowokacje przeciwko państwom bałtyckim. Jednocześnie od dłuższego czasu oskarża je o udostępnianie przestrzeni powietrznej dla ukraińskich ataków.