Kuba: Nikt nie przeżył katastrofy samolotu, na pokładzie było 68 osób

Piątek, 5 listopada 2010 (06:04)

Nikt nie przeżył katastrofy samolotu, który rozbił się na Kubie - poinformował tamtejszy rząd. Na pokładzie znajdowało się 68 osób, w tym 28 obcokrajowców. Wśród ofiar nie ma Polaków. Zdjęcia z miejsca katastrofy ukazują palące się resztki samolotu. Ratownicy wydobyli już pierwsze ciała z wraku maszyny.

Wiadomo, że 40 pasażerów to Kubańczycy. Na pokładzie było także 28 obcokrajowców - 17 obywateli państw latynoamerykańskich (9 Argentyńczyków, 7 Meksykanów i Wenezuelczyk), 10 Europejczyków (3 Holendrów, 2 Niemców, 2 Austriaków, Hiszpan, Francuz, Włoch) oraz Japończyk - podała kubańska telewizja. Na pokładzie była również siedmioosobowa załoga.

Pilot zgłosił awarię o godzinie 17.42 czasu lokalnego (23.42 czasu polskiego), a następnie stracił kontakt z kontrolerami lotu. Przyczyna wypadku nie jest jeszcze znana. Według świadków cytowanych przez dziennik "Escambray", "samolot wykonał kilka gwałtownych ruchów, a następnie runął na ziemię".

Był to jeden z ostatnich samolotów, które odleciały z Santiago de Cuba do Hawany w związku z burzą tropikalną Tomas, która miała przejść nad wschodnią Kubą w piątek.

Samolot pasażersko-transportowy ATR-72-212, należący do państwowych linii lotniczych Aero Caribbean, leciał z Santiago de Cuba na wschodzie kraju do stolicy Hawany. Rozbił się niedaleko miejscowości Guasimal w prowincji Sancti Spiritus w środkowej części Kuby.

Do najpoważniejszej katastrofy lotniczej doszło na Kubie we wrześniu 1989 r. Lecący do Mediolanu Ił-62 rozbił się w Hawanie tuż po starcie. Zginęło wówczas 155 osób - 115 na pokładzie, w tym 113 włoskich turystów, oraz 40 na ziemi.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF24-PAP