Po ośmiu dniach zakończył się strajk w pięciu z sześciu francuskich rafinerii koncernu Total. Nadal protestują jednak pracownicy zakładu tej firmy w Dunkierce. Placówka zagrożona jest likwidacją.

Trwający ponad tydzień strajk we wszystkich sześciu francuskich rafineriach koncernu spowodował w ostatnich dniach braki paliw na wielu francuskich stacjach benzynowych. Związkowcy ostrzegali, że w wypadku przedłużenia protestu problemy z zaopatrzeniem w paliwa obejmą cały kraj.

Po wczorajszych negocjacjach załogi z dyrekcją Totalu związki zawodowe zdecydowały się wezwać pracowników do zakończenia strajku. Pięć protestujących zakładów posłuchało tego apelu i ogłosiło powrót do pracy.

Widmo braku benzyny zawisło nad całą Francją. Już od tygodnia związkowcy blokują ponad połowę nadsekwańskich rafinerii ropy naftowej. Paliwa nie ma już w blisko dwustu stacjach benzynowych na zachodzie kraju, przed pozostałymi zaczynają się tam wić kolejki samochodów. czytaj więcej

Zadecydowała obietnica

Zdaniem związkowców z CGT, reprezentujących załogę, dyrekcja przedsiębiorstwa zobowiązała się w trakcie rozmów, że w ciągu najbliższych 5 lat żadna rafineria koncernu nie zostanie zamknięta ani sprzedana. Jednak te ustalenia nie dotyczą zakładu w Dunkierce, który przerwał produkcję we wrześniu ubiegłego roku i obecnie jest zagrożony likwidacją. Decyzja w sprawie jego losów ma zapaść na początku marca.

Pracownicy tej fabryki twierdzą, że "poświęcono" ich podczas negocjacji i są zdecydowani kontynuować strajk aż do skutku. Zakład w Dunkierce zatrudniał 370 osób i był związany z kilkuset podwykonawcami.

Zaangażowały się nawet władze kraju

Prezydent Nicolas Sarkozy w ostatnich dniach dwukrotnie wzywał na rozmowę do Pałacu Elizejskiego przedstawicieli dyrekcji Totalu, domagając się od nich skutecznych negocjacji ze związkowcami.

Koncern Total, do którego należy połowa zakładów przetwórstwa ropy naftowej we Francji, produkuje ponad 50 proc. produktów tego przemysłu w tym kraju.