Elektrownia jądrowa w Paks na Węgrzech do chłodzenia reaktorów wykorzystuje wodę z Dunaju. W ostatnich dniach z powodu niskiego poziomu rzeki stopniowo ograniczano moc kolejnych bloków, a obecnie pracuje tylko jeden z nich.
Premier Peter Magyar przekazał w zamieszczonym we wtorek na Facebooku nagraniu sprzed elektrowni, że ok. godz. 1.30 w nocy brakowało zaledwie „kilku milimetrów” do całkowitego wyłączenia elektrowni, jednak „następnie poziom wody przestał spadać i do rana podniósł się o 1,5 cm”.
Obecnie poziom wody znajduje się trzy centymetry powyżej punktu krytycznego – stwierdził polityk. Wszystko zależy od tego, czy w drugiej połowie tygodnia faktycznie wystąpią spodziewane w Niemczech i Austrii opady deszczu – powiedział w kontekście ewentualnego ponownego uruchomienia wyłączonych części elektrowni jądrowej.
Jeśli warunki się poprawią, ponowne uruchomienie wyłączonych bloków potrwa kilka dni.
Według szefa rządu dostawy energii i wody na Węgrzech pozostają stabilne, choć kraj musi jeszcze przygotować się na dwie, trzy trudne doby.
Magyar podkreślił również, że obecny kryzys powinien stać się impulsem do zmian. W jego ocenie należy dokładnie ocenić dotychczasowe zaniedbania, uzupełnić brakujące inwestycje oraz opracować nową strategię rozwoju i funkcjonowania elektrowni.
Elektrownia w Paks posiada cztery bloki energetyczne o łącznej mocy około 2000 MW i odpowiada za niemal połowę produkcji energii elektrycznej na Węgrzech.
