Zdjęcia udostępnione przez straż przybrzeżną ukazują doszczętnie spalone wnętrze statku oraz zwęglone szczątki, popioły i zdeformowane od wysokiej temperatury elementy metalowe, w tym samochód.
W czwartek wysoka temperatura i gęsty dym utrudniały ratownikom wejście do wnętrza jednostki, spowalniając poszukiwania pasażerów, którzy mogli pozostać uwięzieni na pokładzie.
Prom MV June Aster wypłynął w środę ze stolicy Filipin, Manili, w rejs o długości 430 km. Celem był kurort Coron. Ogień wybuchł około godz. 18.45 czasu lokalnego (godz. 12.45 w Polsce), gdy jednostka znajdowała się nieco ponad 7 km od brzegu w okolicach miejscowości Turda.
Według dokumentów przewozowych na pokładzie jednostki znajdowały się 134 osoby – 117 pasażerów i 17 członków załogi. Straż przybrzeżna poinformowała, że dwóch pasażerów wymienionych w tym dokumencie zgłosiło władzom, że nie weszli na pokład.
W czwartek straż przybrzeżna przekazała informacje o uratowaniu 43 osób zarówno pasażerów, jak i członków załogi.
Zły stan techniczny statków
Wypadki morskie na Filipinach, archipelagu złożonego z kilku tysięcy wysp, są częste ze względu na zły stan techniczny statków, przeładowania i łamanie przepisów bezpieczeństwa. W 1987 r. po zderzeniu promu z tankowcem zginęło tam ponad 4,3 tys. osób, co jest największą morską katastrofą w czasie pokoju.