​Już pół tysiąca osób może mieć wirusa Ebola

Środa, 9 kwietnia 2014 (17:51)

Najgroźniejsza w historii epidemia śmiercionośnego wirusa Ebola może trwać wiele miesięcy i wymknąć się spod jakiejkolwiek kontroli - alarmuje organizacja Lekarze Bez Granic i Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Według ekspertów w Afryce Zachodniej zarażonych może być już ponad pół tysiąca osób.

WHO alarmuje, że liczba chorych zwiększa się z godziny na godzinę i trzeba robić wszystko, by epidemia nie przeniosła się na inne kontynenty. Eksperci tej organizacji szacują nieoficjalnie, że zarażonych może być ponad 600 osób, bo mniej więcej tyle miało bliskie kontakty z chorymi.

Według WHO, żeby zwalczyć epidemię w zachodniej Afryce, która jest największa - od czasu odkrycia wirusa - pod względem objętego nią terenu, nie można czekać, aż chorzy zgłoszą się do szpitali, bo część osób z objawami gorączki krwotocznej tego nie robi - wierzą np., że wirusa zabija jedzenie cebuli. Dlatego ekipy lekarzy będą profilaktycznie kontrolować ludność małych miejscowości i osad w Gwinei, skąd epidemia zaczęła przenosić się na inne kraje afrykańskie.

WHO oficjalnie podaje, że liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 111 osób. Mamy do czynienia z najbardziej przerażającą epidemią, z którą się spotkaliśmy - oświadczył wicedyrektor tej organizacji, Keiji Fukuda. Podkreślił, że rozprzestrzenianie się choroby, która pojawiła się na południu Gwinei, a potem rozprzestrzeniła się do stolicy kraju, Konakry, oraz sąsiedniego kraju - Liberii jest wyjątkowo niepokojące. Nie mieliśmy do teraz epidemii Eboli w tej części Afryki - dodał. Zauważył, że tego rodzaju epidemiom towarzyszą strach i niepokój.

WHO podało, że w Gwinei zarejestrowano oficjalnie 157 przypadków zakażeń, w tym 101 śmiertelnych. W Liberii wykryto 21 przypadków zachorowań, w tym 10 śmiertelnych. Przypuszcza się również, że choroba dotarła do Sierra Leone. W Mali badanych jest 9 podejrzanych przypadków.

Według francuskich mediów jeden z samolotów, który przyleciał do Paryża ze stolicy Gwinei - Konakry - objęty został dwugodzinną kwarantanną. Podróżni nie zostali z niego wypuszczeni dopóki nie ustalono, że pasażer, który wymiotował, nie był zarażony wirusem Ebola.

Gorączka krwotoczna Ebola nie występowała wcześniej w zachodniej Afryce. W środkowej części tego kontynentu choroba ta, której pierwsze przypadki opisano w 1976 roku w Demokratycznej Republice Konga, łącznie spowodowała śmierć ok. 1200 osób. Ta zakaźna choroba, która zabija 25-90 procent zarażonych, przenosi się za pomocą płynów ustrojowych lub krwi. Do tej pory nie opracowano na nią skutecznego leku ani szczepionki.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Marek Gładysz

RMF FM/PAP