22 lipca 2011 roku Anders Breivik podłożył bombę w centrum Oslo, zabijając osiem osób i raniąc ponad dwieście. Następnie udał się na wyspę Utoya, gdzie z zimną krwią zamordował 69 uczestników obozu młodzieżowego, a ponad setkę ranił. Rok później został skazany na 21 lat więzienia z możliwością przedłużenia wyroku.
„Czas nie leczy ran”
Czas nie leczy ran, on zmienia ranionego człowieka. W 2011 roku byłem kimś zupełnie innym. (Dziś) inaczej przeżywam stres, inaczej tęsknię, stawiam inne pytania i inaczej na pytania odpowiadam – mówi w rozmowie z PAP Magnus Haakonson, który jako 18-latek przeżył atak na Utoyi.
Magnus, dziś nauczyciel i ojciec, nie tylko odbudował swoje życie, ale także aktywnie działa na rzecz innych ocalonych i rodzin ofiar. Jako wiceprzewodniczący Grupy Wsparcia 22 Lipca, wspiera tych, którzy – podobnie jak on – musieli zmierzyć się z niewyobrażalną traumą.
„Ciało wystawiło mi rachunek”
Po zamachu Magnus chciał jak najszybciej wrócić do codzienności. Ukończenie szkoły, studia, praca – to miało być lekarstwo na bolesne wspomnienia.
„Tłumiłem to i spychałem w głąb siebie, ale mój mózg próbował jakoś przetworzyć te doświadczenia. Spałem nie więcej niż dwie–trzy godziny na dobę. (Ale) ciało wystawiło mi rachunek” – wspomina.
Siedem lat po tragedii, podczas powrotu z pracy, Magnus niespodziewanie upadł w tramwaju. Lekarze nie znaleźli przyczyn fizycznych, ale w dokumentacji natrafili na informację o jego pobycie w szpitalu Ringerike 22 lipca 2011 roku – miejscu, do którego trafiali ocaleni z Utoyi. Potwierdziłem, że tam byłem, ale (tłumaczyłem, że) to przecież było siedem lat temu. Dla lekarzy sprawa była jasna: miałem atak paniki – opowiada Magnus.
Siła wspólnoty – Grupa Wsparcia 22 Lipca
Początkowo unikał Grupy Wsparcia 22 Lipca. Wyobrażałem ją sobie jako miejsce, w którym ludzie siedzą w kręgu, rozmawiają o uczuciach, a następnie rozchodzą się do domów. Nic dla mnie – przyznaje. Atak paniki uświadomił mu jednak, że rozmowa z osobami, które przeżyły podobne doświadczenia, jest niezbędna.
W 2018 roku po raz pierwszy wziął udział w konferencji dla ocalonych. Nieważne, ile daję Grupie Wsparcia, ona daje mi więcej (...). Jeden plus jeden daje tu znacznie więcej niż dwa – podkreśla. Dziś Grupa zrzesza około 2 tysiące osób: ocalonych, bliskich ofiar oraz ich przyjaciół i krewnych. Organizacja nie tylko wspiera swoich członków, ale także reprezentuje ich interesy wobec władz oraz doradza podobnym grupom za granicą.
Wyróżnia nas to, że mimo różnych potrzeb ocalałych i rodzin zabitych nie rozpadliśmy się na frakcje i podgrupy – mówi Magnus. Grupa współpracuje z Norweskim Centrum Badań nad Przemocą i Stresem Traumatycznym, a także realizuje projekty edukacyjne finansowane przez rząd.
„Musimy umieć się ze sobą nie zgadzać”
Magnus, jako nauczyciel, wierzy w moc edukacji. Uważa, że szkoła powinna być miejscem otwartej dyskusji, a nie narzucania gotowych poglądów. Klasa powinna być „‘wspólnotą niezgody” - miejscem, w którym można i należy spierać się bez wykluczania któregokolwiek z rozmówców. Nauczyciele muszą podejmować kontrowersyjne tematy z poczuciem, że są wspierani przez szkołę i władze. Musimy umieć się ze sobą nie zgadzać – przekonuje.
Badania Uniwersytetu w Oslo pokazują, że 3 procent Norwegów prezentuje lub popiera skrajnie prawicowe postawy. Dlatego samo powiedzenie uczniowi, że nie wolno mu tak myśleć, nie rozwiąże problemu. Powinniśmy pytać, dlaczego mówi to, co mówi, i skąd biorą się jego przekonania. Często za radykalnymi słowami stoi potrzeba bycia zauważonym i wysłuchanym – ocenia Magnus.
Magnus nie ukrywa swojej przeszłości.
„Mojej narzeczonej o tym, że jestem jednym z Utoyi, powiedziałem na początku naszej pierwszej randki. Dziś jesteśmy razem, mamy dziecko, a ona sama dołączyła do Grupy” – opowiada.
Wspólne doświadczenia i wzajemne wsparcie pozwalają im budować nowe życie, mimo trudnych wspomnień.
„Trzeba odwrócić perspektywę”
Magnus zwraca uwagę, że media zbyt często skupiają się na sprawcach aktów terroru. Trzeba odwrócić perspektywę. Pytajmy, dlaczego konkretni ludzie stali się celem. 22 lipca 2011 roku utraciliśmy niewinność. Po zamachach ówczesny premier Jens Stoltenberg mówił, że naszą odpowiedzią będzie otwartość i demokracja, ale nigdy naiwność. Zdaje się, że o tej ostatniej części zapomnieliśmy – podsumowuje.