W poniedziałek klub parlamentarny partii Tisza, której przewodzi premier Peter Magyar, oficjalnie zgłosił kandydaturę Andrasa Baki na stanowisko prezydenta Węgier. Termin składania wniosków upłynął, a Baka pozostaje jedynym kandydatem, nad którym już we wtorek zagłosuje Zgromadzenie Narodowe.
Pod wnioskiem o nominację, opublikowanym na stronie parlamentu, podpisali się wszyscy członkowie klubu Tisza, z wyjątkiem przewodniczącej Zgromadzenia Narodowego Agnes Forsthoffer, która tymczasowo pełni obowiązki głowy państwa.
„W imieniu klubu Tisza złożyłam pisemny wniosek o nominację dr. Andrasa Baki na prezydenta, opatrzony podpisami 140 moich kolegów i koleżanek posłów” – przekazała przewodnicząca klubu Tisza, Andrea Bujdoso.
„Solidny fundament dla nadchodzącej kadencji”
Andrea Bujdoso nie kryła, że wybór Baki to nie tylko formalność, ale przemyślana decyzja mająca zapewnić krajowi stabilność i autorytet na najwyższym szczeblu władzy.
„To coś więcej, niż tylko formalny krok niezbędny do zgłoszenia kandydatury. To wspólna i jasna decyzja: chcemy, aby na czele Węgier stanął prezydent, którego autorytet zawodowy, niezależność i wieloletnie doświadczenie w dziedzinie prawa publicznego stanowią solidny fundament dla nadchodzącej kadencji” – podkreśliła Bujdoso.
Kandydatura Baki została jednogłośnie poparta przez klub Tisza już w sobotę. Po głosowaniu liderzy ugrupowania, Peter Magyar i Andrea Bujdoso, osobiście poinformowali Bakę o decyzji, a ten przyjął propozycję.
Opozycja bojkotuje wybory
Podczas gdy partia Tisza zdołała zebrać aż 140 podpisów poparcia dla swojego kandydata, inne ugrupowania nie były w stanie wystawić własnych kandydatów.
„140 posłów z ramienia partii Tisza pisemnie zgłosiło kandydaturę Andrasa Baki na prezydenta. Fidesz nie zdołał znaleźć kandydata, a partii Mi Hazank udało się zebrać jedynie sześć podpisów zamiast wymaganych 40” – napisał w mediach społecznościowych premier Węgier Peter Magyar.
Największa partia opozycyjna, Fidesz, zdecydowała się na całkowity bojkot procesu wyborczego. Jej liderzy uznają odwołanie poprzedniego prezydenta, Tamasa Sulyoka, za bezprawne i nie zamierzają brać udziału w głosowaniu.
„Nie będziemy uczestniczyć w tej farsie związanej z nominacją i wyborem, która przeradza się w telenowelę. Klub Fideszu nie weźmie udziału w procesie zgłaszania kandydatów ani w samym głosowaniu. Ostatnim prawowitym prezydentem Węgier jest Tamas Sulyok” – oświadczył Janos Boka, szef frakcji parlamentarnej Fideszu.
Zasady wyboru prezydenta i zmiany w konstytucji
Zgodnie z węgierską ustawą zasadniczą, kandydatura na prezydenta wymaga poparcia co najmniej jednej piątej wszystkich członków parlamentu, czyli 40 posłów. Tymczasem partia Mi Hazank, która zapowiadała zgłoszenie prawnika Mate Totha, nie była w stanie zebrać wymaganej liczby podpisów – jej klub liczy zaledwie sześciu parlamentarzystów.
Prezydent Węgier wybierany jest w tajnym głosowaniu przez co najmniej dwie trzecie członków parlamentu i może objąć urząd ósmego dnia po ogłoszeniu wyników. Partia Tisza posiada obecnie 141 ze 199 mandatów, co zapewnia jej pełną kontrolę nad przebiegiem głosowania.
Warto przypomnieć, że zgodnie z konstytucją parlament musi wybrać nowego prezydenta w ciągu 30 dni od wygaśnięcia mandatu poprzednika. Mandat Tamasa Sulyoka wygasł 20 lipca, a obowiązki głowy państwa przejęła tymczasowo przewodnicząca parlamentu. Dodatkowo, 13 lipca Zgromadzenie Narodowe przyjęło poprawkę do konstytucji, umożliwiającą usunięcie z urzędu prezydenta wybranego głosami Fideszu. Nowelizacja została podpisana przez samego Sulyoka.
