Grupy islamistów powiązanych z Al-Kaidą wyparły świeckich separatystów z północnego Mali i werbują nowych bojowników - donosi brytyjski dziennik "Guardian". Zdaniem dyplomatów, przeszkoleni bojownicy w ciągu dwóch lat mogą stać się olbrzymim zagrożeniem dla Europy.

Ponad 55 osób zginęło, a 372 zostały ranne w dwóch samobójczych zamachach w Damaszku w Syrii. Terroryści użyli do ataków samochodów-pułapek. Eksplozje nastąpiły jedna po drugiej w trakcie porannego szczytu komunikacyjnego. Według państwowej telewizji większość ofiar wybuchów to cywile. czytaj więcej

"Jeśli islamiści będą sprawować kontrolę nad dużymi obszarami Mali, gdzie będą robić, co chcą, to stworzy bezpośrednią groźbę dla Europy" - cytuje Guardian jednego z zachodnich dyplomatów przebywających w stolicy Mali.

Według niego "nie można zapominać, że tereny opanowane przez islamistów są blisko Europy". Islamiści werbują ludzi w północnym Mali oferując im pieniądze, przeszkolenie i broń. Jeśli taka sytuacja utrzyma się, to jest tylko kwestią czasu, gdy zacznie to oddziaływać bezpośrednio na Europę - dodał.

Od marca, kiedy upadł rząd w Bamako, północne Mali znajduje się pod kontrolą sił antyrządowych. Tuaregowie domagający się utworzenia na Saharze własnego państwa, tzw. Azawad, początkowo połączyli siły z grupami bliskimi ideologicznie Al Kaidzie z Islamskiego Maghrebu (AQIM).

Wśród nich wymienia się m. in. Mujao - zachodnio-afrykański odłam AQIM Ansar Dine (Obrońcy Wiary), który politycznie skorzystał na rebelii Tuaregów oraz Boko Haram - islamskiej, nigeryjskiej organizacji terrorystycznej, mającej na swym koncie kilka zamachów, głównie w północnej Nigerii. Wśród islamistów są także bojownicy z innych państw m.in. Algierii. 70 proc. bojowników to Malijczycy.

W ocenie Guardiana sojusz tuareskich separatystów z islamistami niedawno się załamał, a między poszczególnymi zbrojnymi frakcjami wybuchły walki. W czwartek islamiści wyparli Tuaregów, przejmując kontrolę nad całym północnym terytorium kraju, łącznie z Gao - dawną, główną bazą malijskiej armii.

Sytuacja gospodarcza Mali jest coraz gorsza. Krajowi grozi głód, a rząd jest słaby i nie działa efektywnie. Zupełne wyparcie AQIM z zajętych terenów będzie trudne z uwagi na to, że granice na Saharze są umowne, a islamiści kontrolują lukratywny przemyt ludzi, narkotyków i broni - zaznacza Guardian.