Greccy socjaliści wygrywają w wyborach lokalnych

Poniedziałek, 15 listopada 2010 (08:09)

Rządzący w Grecji Ogólnogrecki Ruch Socjalistyczny (PASOK) zwyciężył w wyborach regionalnych i lokalnych, których druga tura odbyła się wczoraj. Kandydaci socjalistów pokonali konkurentów w 8 z 13 wyścigów o urząd szefa władz regionalnych, w tym w dwóch największych miastach Grecji - Atenach i Salonikach. W ten sposób przerwano serię zwycięstw ugrupowań konserwatywnych trwającą od 1986 roku.

Frekwencja wyborcza była rekordowo niska - zaledwie 47 proc. w skali kraju, a w Atenach tylko 34 proc. Zdaniem opozycji, świadczy to o niezadowoleniu społeczeństwa z polityki socjalistycznego rządu.

Premier Jeorjos Papandreu powitał jednak wyniki wyborów jako wotum zaufania dla programu oszczędnościowego jego rządu, które nastąpiło bezpośrednio przed inspekcją Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Celem tej inspekcji będzie sprawdzenie stanu realizacji porozumienia o udzieleniu pomocy greckiej gospodarce. Pakiet pomocowy ma wartość 110 mld euro. Pomoc ta uchroniła Grecję od bankructwa jednak pożyczkodawcy zażądali w zamian drastycznych posunięć oszczędnościowych.

Papandreu zadeklarował, że jego sprawujący od 13 miesięcy władzę rząd dotrwa do końca czteroletniej kadencji i będzie konsekwentnie realizował reformy. Dano nam cenny czas potrzebny na dokonanie zmian w ciągu najbliższych 3 lat, zmian, których nie przeprowadzano od dziesięcioleci - powiedział premier.

Z kolei zdaniem przywódcy opozycji konserwatywnej Antonisa Samarasa, wyborcy "wezwali rząd aby odszedł od polityki, która zadławiła gospodarkę i wtrąciła społeczeństwo w stan rozpaczy". Wskazał na zwycięstwa konserwatystów w północnej Grecji, a także w portowym Pireusie, sąsiadującym z Atenami i stanowiącym w istocie jeden organizm miejski ze stolicą.

Zdominowane przez socjalistów związki zawodowe wyniki wyborów przyjęły obojętnie. Ich przywódcy zapowiedzieli, że plany przeprowadzenia w przyszłym miesiącu strajku generalnego pozostają niezmienione. Jak dotychczas, reformy były niesprawiedliwe i jednostronne, obniżono płace nawet najmniej zarabiającym - powiedział Yiannis Panagopoulos, przywódca największego związku zawodowego GSEE.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF24.pl on Facebook