Amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI) potwierdziło, że prowadzi dochodzenie w sprawie potencjalnego włamania do swoich systemów. Wszystko zaczęło się od wtorkowego komunikatu grupy hakerskiej ShinyHunters, która ogłosiła, że zdobyła „bardzo wrażliwe” dane dotyczące niemal wszystkich pracowników FBI oraz osób, które aplikowały do pracy w agencji.
Według hakerów, atak był odwetem za majowe ostrzeżenie FBI, w którym grupa została uznana za poważne zagrożenie cybernetyczne. ShinyHunters zapewniają, że nie chodziło im o pieniądze, a o pokazanie siły i odpowiedź na działania amerykańskich służb.
Portal rekrutacyjny FBI offline
Jak informuje „Washington Post”, internetowy portal rekrutacyjny FBI, będący celem ataku, w środę po południu został wyłączony. To może świadczyć o powadze sytuacji i konieczności zabezpieczenia systemów przed dalszymi wyciekami. FBI w oficjalnym komunikacie przyznało, że „punkt włamania wciąż nie został ustalony”, co tylko podsyca niepokój wśród pracowników agencji i kandydatów.
Jeśli doniesienia hakerów się potwierdzą, wyciek może objąć dane nawet 37 tysięcy osób – zarówno obecnych agentów, jak i osób ubiegających się o pracę w FBI. To poważny cios dla agencji, która na co dzień zajmuje się m.in. zwalczaniem cyberprzestępczości i ochroną amerykańskich interesów w sieci.