Bułgarskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało we wtorek o rozpoczęciu ewakuacji 186 pasażerów wycieczkowca rzecznego Viking Ullur, który w nocy z poniedziałku na wtorek osiadł na mieliźnie na Dunaju w pobliżu miasta Widyń, na północnym zachodzie Bułgarii.
Do incydentu doszło około godziny 2:20 czasu lokalnego (1:20 w Warszawie), około 25 kilometrów w górę rzeki od Widynia. Jak podkreśla bułgarskie MSW, przyczyną osadzenia statku na mieliźnie mógł być niski poziom wody w Dunaju oraz ograniczona widoczność. Dunaj w tym miejscu stanowi naturalną granicę między Bułgarią a Rumunią.
Serwis Btv Novinite informuje, że rumuńscy rybacy zlokalizowali statek osiadły na mieliźnie we wtorek rano. Jak informuje portal, powołując się z kolei na władze Rumunii, wypadek najpewniej spowodowany był jednak błędem ludzkim, bo rzeka w tym miejscu nie ma krytycznie niskiego poziomu.
Rumuńscy rybacy oceniają, że inne statki pływają w tym miejscu bez problemu.
Co z załogą statku?
Na pokładzie Viking Ullur, pływającego pod szwajcarską banderą, znajdowało się 186 pasażerów – obywateli Unii Europejskiej – oraz 52 członków załogi i personelu. Armator wyczarterował inny statek, by przetransportować pasażerów, jednak nie był on w stanie zbliżyć się do osiadłego na mieliźnie wycieczkowca. Akcję przeprowadzono w rezultacie z pomocą łodzi straży granicznej.
Nie wiadomo, co czeka załogę, bo BTA informuje, że statek może pozostać na mieliźnie dłuższy czas, w zależności od sytuacji nawigacyjnej.
We wtorek o rekordowo niskich poziomach wody w Dunaju informowały Węgry, Słowacja i Serbia. Doprowadziło to m.in. do odsłonięcia zatopionych pozostałości z czasów II wojny światowej i negatywnie wpłynęło na warunki żeglugi w całym regionie.