Earl pochłonął pierwszą ofiarę

Niedziela, 5 września 2010 (09:28)

Jedna osoba poniosła śmierć w Kanadzie podczas przejścia burzy tropikalnej Earl przez prowincje Nowa Szkocja i Wyspa Księcia Edwarda. 54-letni mężczyzna zginął spadając ze swej łodzi w Blinde Bay pod Halifaksem w Nowej Szkocji - podały lokalne służby ratunkowe.

Earl, który wczoraj wieczorem osłabł, nie spowodował jednak poważnych start materialnych. W prowincji Nowa Szkocja ponad 210 tys. mieszkań zostało pozbawionych prądu. Władze zaapelowały do mieszkańców o pozostanie w domu, a zwłaszcza unikanie wybrzeża.

W prowincji Nowy Brunszwik odwołano wszystkie loty na międzynarodowym lotnisku w Grand Moncton. Zamknięto dla ciężarówek most łączący prowincje Nowy Brunszwik i Wyspa Księcia Edwarda. Nie kursują między nimi także żaden promy.

Podczas przejścia przez wschodnie wybrzeże Kanady Earlowi towarzyszyły wiatry wiejące z prędkością 111 km/h. Został więc przeklasyfikowany z kategorii huraganu (wiatr wiejący co najmniej z prędkością 119 km/h) do kategorii burzy tropikalnej.

Dzień wcześniej Earl uderzył w Stany Zjednoczone. W Karolinie Północnej porywisty wiatr uszkodził linie energetyczne i tysiące ludzi nie ma prądu. Częściowo zniszczone zostały domy. Ulewa spowodowała lokalne podtopienia dróg i budynków.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF24.pl on Facebook