Dwa ciała i "oznaki życia" pod gruzami w Bejrucie. "19 oddechów na minutę"

Piątek, 4 września (10:28)
Aktualizacja: Piątek, 4 września (11:40)

Ekipy ratowników ręcznie przeszukują ruiny domu w Bejrucie, gdzie miesiąc temu doszło do potężnej eksplozji. Mają nadzieję na odnalezienie pod gruzami kogoś żywego. Nadzieję dały im urządzenia, które wyczuły temperaturę ciała oraz tętno i oddech 2 metry od miejsca, w którym w czwartek wieczorem znajdowały się ekipy ratownicze.

W czwartek libańskie władze poinformowały, że zespół ratowników z Chile z psem ratowniczym wykrył ruch pod zawalonym budynkiem w dzielnicy Gemmayze, jednej z najbardziej zniszczonych w wyniku eksplozji.

(Oznaki życia - oddechu i tętna) wraz ze wskazaniami czujnika temperatury oznaczają, że jest możliwe, iż (pod gruzami) jest ktoś żywy - cytuje agencja Reutera słowa jednego z ratowników, Eddy'ego Bitara. Dodał on, że na obrazie z kamery termicznej widać dwa ciała, znajdujące się tuż przy sobie: jedno jest dużo mniejsze od drugiego.

"Jest szansa, że jedna z tych osób żyje" - powiedział cytowany przez CNN Bitar. 

Późnym wieczorem przeszukiwanie ruin budynku zostało wstrzymane ze względu na bezpieczeństwo ratowników, którzy w piątek rano wrócili do pracy na gruzowisku.

Zniszczony trzypiętrowy budynek znajduje się zaledwie kilkaset metrów od portu, w którym 4 sierpnia doszło do potężnej eksplozji 2750 ton azotanu amonu (saletry amonowej). Po wybuchu z budynku pozostał tylko parter i fragmenty ścian.

W piątek rano kamery termiczne nadal wskazywały, że pod gruzami znajduje się ktoś żywy. Urządzenia wykazały, 19 oddechów na minutę. To mała osoba, prawdopodobnie dziecko. Ratownicy w piątek przed południem przybliżyli się do miejsca, w którym się znajduje i o godzinie 11:30 dzieliło ich jeszcze 40 cm.

Ich pracę obserwuje tłum gapiów. Ratownicy poprosili ich o ciszę tak, by ich urządzenia były w stanie wychwycić najmniejszy nawet szmer pod gruzami.

Kierujący pracami Francisco Lermanda z grupy chilijskich ratowników nie traci nadziei, że spod gruzów uda się wydobyć żywą osobę. Przypomniał, że na Haiti spod gruzów wydobyto żywą osobę 28 dni po trzęsieniu ziemi, które 10 lat temu zmiotło z powierzchni ziemi wiele budynków.

W wybuchu 4 sierpnia życie straciło 190 osób, rannych zostało ponad 6 tysięcy. Eksplozja pozbawiła dachu nad głową ponad 300 tysięcy mieszkańców stolicy Liban.

W czwartek libańska armia poinformowała o znalezieniu kolejnych 4,35 tony azotanu amonu w pobliżu wjazdu do portu w Bejrucie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Joanna Potocka

RMF24