Nazistowska flota uwięziona pod wodą
Dunaj, druga najdłuższa rzeka Europy, przepływająca przez dziesięć krajów, od dawna stanowiła ważny szlak komunikacyjny i strategiczny. Jednak w sierpniu, wskutek wyjątkowo długotrwałej suszy i rekordowych temperatur, poziom wody w rzece spadł do wyjątkowo niskich wartości. W Budapeszcie różnica względem najniższego poziomu w historii wynosiła zaledwie kilka centymetrów. Zjawisko to doprowadziło do ujawnienia dziesiątek wraków niemieckich statków wojennych z czasów II wojny światowej, które przez dziesięciolecia spoczywały na dnie rzeki.
Najbardziej spektakularne widoki można zaobserwować w rejonie Prahovo, na odcinku Dunaju zwanym Żelaznymi Wrotami, gdzie z wody wyłaniają się zardzewiałe kadłuby i połamane maszty dawnych okrętów. To właśnie tutaj, jesienią 1944 roku, w trakcie odwrotu wojsk niemieckich przed nadciągającą Armią Czerwoną, doszło do celowego zatopienia około 200 jednostek należących do niemieckiej floty na Morzu Czarnym. Miało to na celu spowolnienie radzieckiego natarcia na Bałkanach.
Śmiertelne niebezpieczeństwo czai się w rzece
Odsłonięte wraki nie są jedynie historyczną ciekawostką. Stanowią poważne utrudnienie dla żeglugi na Dunaju, który jest jednym z kluczowych szlaków transportowych Europy. Zardzewiałe statki, wiele z nich wciąż załadowanych niewypałami i amunicją, zagrażają zarówno statkom towarowym, jak i pasażerskim. Niski poziom wody sprawia, że nawigacja w tych rejonach jest wyjątkowo niebezpieczna, a władze zmuszone są do wprowadzenia ograniczeń i zmian tras żeglugi.
Rządy krajów leżących nad Dunajem, we współpracy z Unią Europejską, od lat podejmują próby usuwania najbardziej niebezpiecznych wraków. Jednak ze względu na obecność materiałów wybuchowych i trudne warunki techniczne, proces ten postępuje powoli. Do kwietnia bieżącego roku wydobyto zaledwie siedem wraków z dwudziestu jeden wytypowanych do usunięcia. Większość z nich pozostaje na dnie rzeki, stanowiąc zagrożenie zarówno dla żeglugi, jak i środowiska.
Kryzys klimatyczny gasi europejskie elektrownie
Ekstremalne warunki pogodowe mają również poważne konsekwencje dla codziennego życia mieszkańców regionu. Spadający poziom wód w Dunaju zmusił niektóre elektrownie do ograniczenia produkcji energii, a rządy w całej Europie Środkowej i Wschodniej wprowadzają ograniczenia dostaw prądu.
Susza i upały to nie tylko problem logistyczny i energetyczny. W wielu miejscowościach wzdłuż Dunaju pojawiają się trudności z zaopatrzeniem w wodę pitną, a rolnicy narzekają na spadek plonów.