​Dramatyczny weekend Dnia Ojca w Chicago: Zginęło 5 dzieci, postrzelono ponad 100 osób

Poniedziałek, 22 czerwca 2020 (21:59)

W strzelaninach w Chicago w czasie minionego weekendu Dnia Ojca zginęło 14 osób, w tym pięcioro nieletnich. Od piątku do poniedziałku postrzelonych zostało łącznie 104 mieszkańców miasta. Najmłodszą ofiarą był trzyletni chłopiec.

Według dziennika "Chicago Sun Times" w miniony weekend mniej było ofiar śmiertelnych niż w ostatni weekend maja, kiedy odnotowano 24 zabójstwa. Był to najbardziej śmiercionośny weekend w Chicago od lat.

"Kule nie tylko rozrywają rzeczy, w które trafiają. Pociski rozbijają także rodziny. Pociski niszczą dzielnice i niszczą poczucie bezpieczeństwa w społeczności" - oświadczył podczas niedzielnej konferencji prasowej szef policji w Chicago David Brown.

Ostatnią dziecięcą ofiarę śmiertelną broni palnej zarejestrowano w poniedziałek wcześnie rano na przedmieściu Austin po zachodniej stronie Chicago. 15-latek został ranny w nogę, klatkę piersiową i brzuch. Został przewieziony do szpitala, gdzie stwierdzono zgon.

W poniedziałek w porannych strzelaninach zginęło także dwóch mężczyzn.

W sobotę wieczorem także w Austin została zabita 13-letnia dziewczynka oglądająca w domu telewizję, a dwoje innych nastolatków zostało rannych. W innym zdarzeniu poniósł śmierć 3-letni chłopiec - ktoś otworzył ogień do jego ojca podczas jazdy samochodem. W tym samym dniu zginęło także dwóch nastolatków.

Według chicagowskich mediów w trakcie weekendu Dnia Ojca postrzelono w mieście najwięcej ludzi w tym roku.

Brown zapewnił, że policja intensywnie poszukuje sprawców przemocy. W jego opinii wspólnym mianownikiem strzelanin są "gangi, broń i narkotyki".


Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Justyna Lasota-Krawczyk