Christa Pike została skazana na karę śmierci w 1996 roku za zabójstwo Colleen Slemmer, którego dopuściła się w wieku 18 lat. Choć przez lata jej obrona podnosiła argument historii przemocy, której Amerykanka doświadczyła w dzieciństwie, ostateczny wyrok sądu się nie zmienił - Pike miała zostać stracona.
Wstrzymana egzekucja
Wykonanie kary stało jednak pod znakiem zapytania aż do samego końca. Na godzinę przed podaniem śmiertelnego zastrzyku sąd wstrzymał egzekucję ze względu na wnioski obrony. Tę decyzję jednak uchylono i rozpoczęto przeprowadzanie procedury.
Wtedy wydarzyło się jednak coś zaskakującego. Amerykanka przeżyła podanie obu dawek trucizny.
Dwie dawki
Po podaniu pierwszej dawki, która już powinna spowodować śmierć skazanej, takiego momentu nie zdiagnozowano. Z tego powodu podano drugą. Nadal był problem. Christa dalej oddychała i słychać było jej chrapanie, w związku z czym zdecydowano, że zostanie przewieziona do szpitala – powiedziała rozmówczyni Jakuba Śliwińskiego.
Monika Prześlakowska wyjaśniła, co teraz może czekać Amerykankę. To nie jest tak, że ta kara została anulowana i że Christa wyjdzie na wolność. Raczej wróci do więzienia, jeżeli jej stan zdrowia na to pozwoli. Do końca roku wszystkie egzekucje w tym stanie zostają wstrzymane – wyjaśniła.
Drugi taki przypadek w tym roku
Przypadek Christy nie jest odosobniony. To już druga taka sytuacja w stanie Tennessee w tym roku. Mieliśmy już taką sytuację w maju – przyznała gościni Radia RMF24. Autorka podcastu dodała, że powód niepowodzenia w przypadku Pike nie jest jeszcze znany.
Prześlakowska opowiedziała też o reakcjach opinii publicznej w USA. Głosy są cały czas podzielone. Dużo osób jest wzburzonych, że w ogóle doszło do takiej sytuacji, że ta kara śmierci nie została przeprowadzona. Nie do końca rozumieją, dlaczego ratowano jej życie – stwierdziła.
Pike to jedyna kobieta odsiadująca obecnie wyrok kary śmierci w stanie Tennessee. Miała zostać pierwszą, na której ten wyrok zostanie wykonany od ponad 200 lat.
Opracowanie: Zuzanna Janeczek
