Chce pozbawiać rodziców otyłych dzieci ulg podatkowych

Sobota, 14 maja 2011 (08:48)

Amerykanie szukają sposobów na walkę z otyłością dzieci. Problem jest duży, bo w Stanach Zjednoczonych już co trzecie dziecko ma nadwagę lub jest otyłe. Nietypowy pomysł na walkę z otyłością wśród najmłodszych pojawił się w stanie Illinois. Tamtejszy senator Shane Cultra zaproponował, by rodziców otyłych dzieci pozbawiać… stanowych ulg podatkowych. To kwota 2 tysięcy dolarów na dziecko.

To rodzice są odpowiedzialni za otyłość dzieci. (…) Winimy szkołę, słodzone napoje gazowane, ale nikt nie wspomniał o tym, jak duża jest odpowiedzialność rodziców - przekonywał Cultra. Według senatora, ochrona zdrowia dzieci wymaga podjęcia drastycznych decyzji.

Nad projektem ustawy obradują obecnie komisje stanowego Kongresu, ale szanse na jej uchwalenie są raczej nikłe. Legislatorzy w Illinois, gdzie cierpi na otyłość co piąte dziecko, debatują jeszcze nad inną ustawą, która ma pomóc w walce z otyłością dzieci. Do stanowego Senatu trafił projekt ustawy w sprawie podwyżki podatku od sprzedaży napojów słodzonych. Uzyskane z podwyżki pieniądze zostałyby przeznaczone na program walki z otyłością.

W ubiegłym roku podobną podwyżkę bezskutecznie próbowały wprowadzić 23 inne stany. Oponenci podkreślają, że zwiększenie stawki podatku od sprzedaży, a w rezultacie wzrost ceny napojów słodzonych cukrem czy słodzikiem, nie pomoże w walce z otyłością. Sprzedaż napojów gazowanych spadła w ostatnich 10 latach, a w tym samym okresie w USA wzrosła liczba osób otyłych. Co oznacza, że spożycie napojów słodzonych nie jest jedyną przyczyną otyłości - podkreśla prezes Stowarzyszenia Producentów Napojów w stanie Illinois Tim Bramlet.

Z kolei w Teksasie testowany jest program monitoringu żywienia dzieci, finansowany przez amerykański departament rolnictwa. Specjalne kamery zainstalowane w stołówkach rejestrują, co dzieci wybierają na lunch, a także czego nie zjadają. W programie bierze udział pięć szkół podstawowych w San Antonio w Teksasie.

Każda taca, na którą uczniowi wydawany jest posiłek, ma specjalny elektroniczny kod, który umożliwia indywidualne zapisywanie danych. Zainstalowane w stołówce kamery robią zdjęcia, a następnie analizują zawartość tacy ucznia przed i po zjedzeniu posiłku. Następnie komputerowy system liczy kalorie i identyfikuje wartość odżywczą. W ten sposób tworzona jest baza danych. Do rodziców trafia raport, który pozwala im na bieżące monitorowanie diety dzieci.

W walkę z otyłością dzieci włączyła się w ubiegłym roku pierwsza dama USA Michelle Obama.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF24-PAP