Chcą sprzedać obrazy mistrzów. Nie były wystawiane, bo były... zbyt cenne

Czwartek, 4 czerwca 2015 (08:34)

Decyzja irlandzkiej fundacji, by sprzedać na aukcji sześć obrazów, które czterokrotnie padały łupem złodziei i których od 20 lat nie wystawiano ze względu na ich wartość, wywołała w Irlandii oburzenie - pisze portal Art Market Monitor i gazeta "New York Times". Także część członków zarządu fundacji jest przeciwna wystawieniu na licytację 9 lipca w Londynie dziewięciu obrazów, w tym sześciu takich jak mistrzów jak Rubens, David Teniers Młodszy i Francesco Guardi.

Na sprzedaż w domu Christie's wystawiono m.in. dwie prace Rubensa - przepiękną "Głowę brodatego mężczyzny", której szacunkowa cena wynosi 3,2-4,7 mln dolarów, i "Wenus błagającą Jowisza" wycenianą na 1,9-2,8 mln dolarów. Sprzedaż wszystkich obrazów może przynieść w sumie 12,5 mln dolarów.

Pieniędzy potrzebuje fundacja zarządzająca Russborough House - okazałą palladiańską rezydencją arystokratyczną, 40 km od Dublina, i przechowywaną tam kolekcją dzieł sztuki. Szefowie fundacji twierdzą, że nadal narażona jest ona na kradzieże, a sama rezydencja wymaga napraw.

Prezes fundacji Eric Blatchford oświadczył, że obrazy zgłoszone do aukcji "nie były wystawiane ani w Russborough, ani nigdzie indziej od prawie 20 lat i nie ma widoków na to, by wróciły do Russborough, ze względu na ich wartość, i jest to względnie sensowna opcja", by je sprzedać.

Rozpętała się burza


Muzea wyprzedają dzieła ze swych kolekcji zwykle albo na zakup bardziej do nich pasujących albo w razie naprawdę bardzo poważnych kłopotów. Takie stanowisko przedstawiło Stowarzyszenie Muzeów Irlandzkich. Według niego powierzone w opiekę dzieła przekazane narodowi wolno sprzedawać jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Co więcej, stowarzyszenie podkreśla, że Rada Irlandzkiego Dziedzictwa Narodowego ustanowiła właściwe dla takich sytuacji standardy. Niestety, nie mają one mocy obowiązującej.

Kwartalnik artystyczny "The Irish Arts Review" rozpoczął zbiórkę podpisów pod petycją domagającą się wstrzymania aukcji.

Irlandzkie Towarzystwo Georgiańskie, zasłużone dla ochrony i konserwacji wybitnych przykładów architektury i sztuki użytkowej w całej Irlandii, zmusiło swego przedstawiciela w zarządzie fundacji do rezygnacji ze stanowiska, kiedy okazało się, że głosował za sprzedażą dzieł bez przeprowadzenia konsultacji społecznych.

Pozarządowa organizacja irlandzka An Taisce, czyli "narodowy trust na rzecz Irlandii", a dosłownie w języku irlandzkim "magazyn", "skarbiec", stojąca na straży środowiska i dziedzictwa narodowego, apeluje o podjęcie działań politycznych, by obrazy pozostały w kraju.

Także część zarządu fundacji jest podobnego zdania, jak jej członkini i zarazem szefowa działu edukacji i sztuki w dublińskim Trinity College. Carmel O’Sullivan uważa, że fundacja ma moralny obowiązek zadbać, by darowane narodowi obrazy zachować dla kolejnych pokoleń.

W ciągu minionych 40 lat kolekcja sztuki w rezydencji Russborough, wybudowanej w połowie XVIII w., przyciągała zarówno złodziei należących do Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), jak i ponad milion zwiedzających rocznie - pisze NYT.

(abs)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF24-PAP