Calais: Imigranci znów szturmowali wjazd do Eurotunelu

Poniedziałek, 3 sierpnia 2015 (07:46)
Aktualizacja: Poniedziałek, 3 sierpnia 2015 (14:35)

Grupy nielegalnych imigrantów znów szturmowały w nocy wjazd do Eurotunelu w Calais we Francji, by przedrzeć się do Wielkiej Brytanii. Przekonał się o tym na miejscu specjalny wysłannik RMF FM Marek Gładysz. Odwiedził obozowiska, w których koczują ponad trzy tysiące uchodźców.

Prawie wszyscy imigranci koczujący w Calais są przekonani, że w Wielkiej Brytanii łatwiej znajdą pracę i rozpoczną nowe życie. Twierdzą, że we Francji nie mają żadnej przyszłości i żyją w obozowiskach, gdzie brakuje wody, środków higieny i żywności.

Życie tutaj jest bardzo trudne, bo ciągle muszę myśleć o zdobyciu czegoś do jedzenia, przymieramy tutaj głodem, w nocy nie śpię, bo próbuję przedostać się przez tunel do Anglii i tak jest już od dwóch miesięcy - usłyszał od 33-latka z Sudanu Marek Gładysz.

Gangi obiecują imigrantom przerzut do Wielkiej Brytanii

"Rozwiązanie problemu z imigrantami to absolutny priorytet"

Rozwiązanie problemu nielegalnych imigrantów, których tysiące próbują przedostać się z Calais we Francji do W. Brytanii, to dla Paryża i Londynu "absolutny priorytet" - napisali szefowie resortów spraw wewnętrznych obu państw w deklaracji opublikowanej w niedzielę w piśmie "Le... czytaj więcej

W Calais ciągle rośnie nie tylko liczba samych uchodźców, ale również imigracyjnych gangów, które obiecują koczującym odpłatny przerzut na Wyspy. Za ułatwienie przerzutu do Wielkiej Brytanii gangi żądają setek euro od uchodźców, którzy najczęściej nie mają ani grosza. Dlatego też w Calais drastycznie wzrosła przestępczość - w tym kradzieże. Po zapłaceniu żądanej sumy uchodźcy przekonują się jednak, że zostali przez gangi oszukani.

Musimy ciągle uciekać przed policją i przed kierowcami, w których ciężarówkach przemytnicy każą nam się ukrywać. Istnieje zorganizowany system przemytu ludzi do Anglii. Jesteśmy podzieleni na grupy. Każda grupa uważa miejsce, gdzie można łatwo wskakiwać do ciężarówek, za swoje terytorium, którego broni  - mówi Markowi Gładyszowi imigrant z Sudanu.

Niektórym kierowcom, którzy próbują uniemożliwić uchodźcom ukrywanie się w ciężarówkach, przemytnicy grożą nożami.

Mieszkańcy Calais są przerażeni

To jedna wielka dżungla - tak o Calais mówią sami mieszkańcy tego miasta. Nikt nie wie precyzyjnie, ilu uchodźców koczuje tu w tej chwili - trzy tysiące, pięć tysięcy czy może więcej. Mieszkańcy przyznają, że nie wytrzymują ciągłego napływu imigrantów a przede wszystkim rosnącej przestępczości.

Oprócz tzw. "nowej dżungli", czyli wielkiego obozowiska koło portu w Calais, jest tu jeszcze co najmniej 8 innych mniejszych obozowisk. Imigranci wdzierają się również do opuszczonych domów. Władze miasta apelują do mieszkańców, by natychmiast sygnalizowali takie przypadki policji.
To przypomina coraz bardziej policyjne polowanie na biednych ludzi. My, chrześcijanie, powinniśmy być bardziej miłosierni i bardziej litować się nad losem imigrantów - mówi mi ze smutkiem jeden z mieszkańców.

Wielu innych się z tym nie zgadza. Właściciel jednego z barów powiedział korespondentowi RMF FM, że z powodu wzrostu przestępczości kupił karabin. Niestety, może dojść do dramatu. Być może będzie to miało dramatyczne konsekwencje również dla mnie, ale mamy przecież prawo do samoobrony - powiedział zdesperowany.

Polscy kierowcy ciężarówek: To najniebezpieczniejsza trasa

To najniebezpieczniejsza trasa - alarmują w rozmowie z Markiem Gładyszem polscy kierowcy ciężarówek jeżdżący do Wielkiej Brytanii przez Calais. Imigranci wskakują w biegu do naczep ciężarówek, rozbijają szyby, podpalają i napadają na samochody koło parkingów.

Ciężarówka dojeżdża, jeden do drugiego jesteśmy w odległości pół metra za sobą. Każdy jedzie równym tempem, żeby nie mieli możliwości otwarcia drzwi. Wtedy lecą szyby, rzucają kamieniami, czymkolwiek, butelkami, co tylko mają pod ręką. Próbują podpalać samochody, próbują podpalać opony na drodze, żeby wyhamować ciężarówki - mówi w rozmowie z Markiem Gładyszem jeden z polskich kierowców.

Polscy kierowcy skarżą się też, że nie mogą liczyć na pomoc francuskiej policji. Alarmują, że przed przeprawami przez kanał La Manche w praktyce sami muszą bronić się przed tabunami afrykańskich i bliskowschodnich imigrantów, którzy próbują ukrywać się w naczepach. Policja stoi na wjeździe, ale jest ich taka liczba, że oni tego nie są w stanie okiełznać. To jest na tej zasadzie, że oni z jednej strony wchodzą, policja ich przegania, a z drugiej strony podlatuje druga grupa i atakuje" - opowiada polski kierowca. Chowają się gdzieś za barierki, między murki na autostradzie. Przy prędkości 15,20km/h są w stanie rozsznurować linkę celną i wejść na naczepę - dodaje.

Według polskich kierowców ciężarówek w całym rejonie Calais jest niebezpiecznie. Grupy agresywnych afrykańskich imigrantów nie tylko próbują się ukrywać w naczepach - zdarzają się również napady na samych kierowców wychodzących ze strzeżonych parkingów, by kupić coś do jedzenia. Są napady, chodzi się zazwyczaj w grupkach, żeby było bezpiecznie - usłyszał Marek Gładysz od jednego z kierowców.

Dziś ruch pod kanałem La Manche bez zakłóceń

Ruch w tunelu pod kanałem La Manche przebiega dziś bez zakłóceń. Pociągi, na które wjeżdżają samochody kursują w obu kierunkach trzy razy na godzinę. Tę trasę pokonał właśnie nasz brytyjski korespondent Bogdan Frymorgen. Dojeżdżając do tunelu nie napotkał żadnych problemów. Gdyby nie ironiczny żart urzędnika sprawdzającego paszport mojego psa, słowo imigrant nie padłoby wcale. Nieco dłuższe kolejki do odprawy paszportowej i kilka prostych pytań do pasażerów samochodów, to jedyne nieudogodnienia, jakie mnie spotkały. Nawet udało mi się przeprawić do Wielkiej Brytanii o dwie godziny wcześniej niż planowałempisze na swoim blogu Bogdan Frymorgen.

(mpw)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Marek Gładysz