Od niedzieli kilkunastu osadników blokuje dostęp do domów dwóch palestyńskich rodzin, odcinając je również od prądu i wody. Mieszkańcy poprosili o pomoc izraelskie służby. Według Times of Israel pierwsi żołnierze, którzy pojawili się na miejscu, nie usunęli osadników, a zaczęli się z nimi modlić.
W środę doszło do bezpośredniej konfrontacji. Służby użyły m.in. granatów hukowych i gazu łzawiącego, ale ostatecznie nie usunęły osadników. Reuters określił sytuację jako rzadki przypadek starcia izraelskiego wojska z osadnikami i zwrócił uwagę na gwałtownie rosnącą liczbę ataków na Palestyńczyków oraz przypadków przejmowania ich ziem. Wojsko zazwyczaj nie reaguje na tę przemoc, a postawa prawicowego rządu Izraela ośmiela radykalnych osadników do dalszych działań.
We wtorek izraelska armia potępiła działania osadników jako „nielegalne, karygodne i nieakceptowalne”. Reuters ocenił, że był to jeden z najmocniejszych komunikatów armii w tej sprawie.
Ponad 60 proc. ataków więcej niż rok temu
Zachodni Brzeg jest okupowany przez Izrael od 1967 roku. Znajdujące się tam setki izraelskich osiedli są uznawane za nielegalne w świetle prawa międzynarodowego, a przyczółki takie jak ten w Kusrze powstają również bez zgody izraelskich władz. Zachodni Brzeg zamieszkuje obecnie około 3,4 mln Palestyńczyków i ponad 500 tys. osadników.
W pierwszej połowie 2026 roku odnotowano 660 ataków ekstremistycznych osadników – o 63 proc. więcej niż rok wcześniej - poinformowała w tym tygodniu publiczna telewizja Kan, powołując się na źródła w służbach. Przemoc ze strony osadników osiągnęła bezprecedensowy poziom – powiedział we wtorek podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ Ramiz Alakbarow, wysłannik tej organizacji na terytoria palestyńskie.
Wydarzenia w Kusrze potępił także ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee, określając je „przerażającym aktem terroru” mającym na celu zastraszenie i nękanie palestyńskich rodzin. Dziennik „Haarec” ostrzegł natomiast, że Zachodni Brzeg to „beczka prochu, która może w każdej chwili eksplodować”, a wydarzenia w Kusrze są jedynie „wierzchołkiem góry lodowej” narastającej przemocy. Opozycyjna wobec rządu gazeta wskazała, że wyżsi rangą oficerowie boją się podejmować zdecydowane działania przeciwko ekstremistycznym osadnikom w obawie przed politycznymi konsekwencjami.