Instalacja, która miała być jednym z głównych punktów jubileuszowych obchodów, została odsłonięta 15 lipca. Za projekt odpowiada niemiecki artysta konceptualny Ottmar Hörl, który postanowił pokazać Mozarta nie jako pomnikową postać, ale zwykłego człowieka – z pasją, emocjami i... czworonożnym przyjacielem.
Nie chciałem budować kolejnego pomnika Mozarta. Chciałem pokazać jego ludzką stronę – mówił Hörl w rozmowie z Associated Press.
Figurki zaczęły znikać pojedyńczo, później grupami
Miniaturowe figurki, każda o wysokości 50 centymetrów, zostały rozmieszczone nie tylko w ogrodzie dawnego domu Mozarta, ale także w innych miejscach związanych z jego życiem i twórczością. Niestety, już w ciągu dwóch tygodni od odsłonięcia ekspozycji zaczęły znikać – najpierw pojedynczo, potem całymi grupami. Do środy, 13 sierpnia, liczba skradzionych statuetek sięgnęła aż 210 spośród 320.
Organizatorzy przewidzieli możliwość drobnych kradzieży i przygotowali dodatkowe egzemplarze. Jednak skala zniknięć przerosła wszelkie oczekiwania. Co gorsza, nie udało się uzupełnić braków, ponieważ producent figurek przebywał w tym czasie na urlopie.
Twórca figurek: Za kradzieżą stoi zorganizowana grupa
Ottmar Hörl nie kryje rozczarowania. Jego zdaniem, za kradzieżą stoi zorganizowana grupa, a nie pojedynczy złodzieje.
Jako artysta pracujący w przestrzeni publicznej muszę liczyć się z takimi incydentami - od aktów wandalizmu po kradzieże - komentuje. Straty są tym większe, że po zakończeniu wystawy, która potrwa do końca sierpnia, figurki miały trafić na aukcję. Każda z nich wyceniana była na około 100 euro, czyli ponad 400 złotych.
Salzburska policja prowadzi śledztwo, a mieszkańcy i miłośnicy Mozarta mają nadzieję, że choć część figurek uda się odzyskać. Tymczasem organizatorzy apelują o czujność i przypominają, że prawdziwa wartość tych statuetek tkwi nie tylko w złocie, ale przede wszystkim w idei, którą niosły – pokazaniu ludzkiego oblicza muzycznego geniusza.