Corpus Christi od lat zmaga się z problemami związanymi z niedoborem wody, jednak dopiero teraz sytuacja stała się naprawdę krytyczna. Kluczowym czynnikiem, który przyspieszył kryzys, jest gwałtowny rozwój przemysłu. Po odkryciu ogromnych złóż ropy i gazu, miasto stało się atrakcyjną lokalizacją dla wielkich inwestycji przemysłowych. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów jest otwarty w 2022 roku kompleks chemiczny produkujący plastik, który każdego dnia zużywa tyle wody na potrzeby chłodzenia, ile wszyscy mieszkańcy Corpus Christi razem wzięci.
W odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na wodę już kilka lat temu pojawił się pomysł budowy nowoczesnej instalacji odsalania wody morskiej. Zakład miałby produkować aż 378 milionów litrów wody dziennie, co uczyniłoby go największym tego typu obiektem w USA. Niestety, projekt od 2017 roku utknął w martwym punkcie z powodu biurokratycznych przeszkód i braku funduszy. Koszt inwestycji szacowany jest na 6 miliardów dolarów, a przeciągające się dyskusje i spory sprawiły, że miasto nie doczekało się realnego wsparcia w walce z suszą.
Klimat nie daje szans na oddech
Do problemów z przemysłem i opóźnionymi inwestycjami dołączyły także skutki zmian klimatycznych. Teksas w ostatnich latach doświadcza historycznych susz, które drastycznie obniżyły poziom wód w lokalnych zbiornikach. Chociaż opady w 2026 roku nieco poprawiły sytuację, rezerwy wodne pozostają na niebezpiecznie niskim poziomie. Eksperci alarmują, że miasto ma obecnie zapasy wody na zaledwie rok – to poziom, który w większości miast uznano by za stan wyjątkowy.
Od sierpnia 2024 roku mieszkańcy Corpus Christi muszą stosować się do surowych restrykcji dotyczących zużycia wody – zakazano m.in. podlewania ogrodów i mycia samochodów. Władze miasta ostrzegają, że jeśli sytuacja się nie poprawi, już we wrześniu 2027 roku mogą zostać wprowadzone „wodne black-outy”, czyli okresowe wyłączanie dostępu do wody w różnych częściach miasta. Ten sposób, choć ekstremalny, nie rozwiązuje jednak problemów przemysłu, który w przypadku ograniczeń musiałby wstrzymać produkcję, co mogłoby doprowadzić do poważnych konsekwencji gospodarczych i społecznych.
Władze miasta nie ustają w poszukiwaniu alternatywnych źródeł wody. Już teraz część zapotrzebowania zaspokajają głębokie studnie, które dostarczają ponad 45 milionów litrów wody dziennie. Trwają także prace nad wykorzystaniem oczyszczonych ścieków do celów przemysłowych – pierwsze dostawy mają ruszyć jeszcze w tym roku. Te rozwiązania są jednak doraźne i również podatne na skutki suszy.